Kilka miesięcy wcześniej
Piękna, młoda kobieta przechadzała się korytarzem w zamku Las Noches. Kierowała się w stronę sali obrad. Należała do wiceprzywódcy – stała się jego „wybranką” serca. Ona niestety go nie kochała, darzyła go nienawiścią, po tym co zrobił jej córce. To on spowodował wypadek samochodowy, w którym to ona i jej mąż zginęli, zostawiając na pastwę losu ich sześcioletnią córkę. Dusza jej męża została pożarta przez niego wiceprzywódcy, a ona sama porwana. Nie było dnia, gdy nie tęskniła za swoją rodziną, a w szczególności jej córki. Dzisiaj był wyjątkowy dzień, bowiem matka i żona miała stać się oficjalną członkinią organizacji, zwanej Kibo – Nadzieja. Żona viceprzywódcy zawsze była obiektem westchnień facetów. Posiadała idealne kobiece ciało, lekkie, kręcone, długie włosy, w kolorze piwa, zaś oczy mieniły się błękitem. Usta kusiły pełnym kształtem i czerwoną szminką. Każdy chciałby ją mieć. Nazywała się Lili, a jej córką była – Sakura. Organizacja Kibo miała za cel zwalczenie wszystkich dusz, które to miały zostać odesłane przez shinigami do Soel Society. Ich działanie było prosto. Chcieli zdobyć, jak najwięcej dusz, by zmieszać ją w jedną i podać go Sakurze. Ona była kluczem w całym przedsięwzięciu. Miała być bronią niosącą zniszczenie i strach, stworzyć rzezie w Soel Society, by wiceprzywódca mógł panować na Seretei. Lili otworzyła drzwi niechętnie. Bała się wejść do tej wielkiej sali, w której za każdym razem ktoś aż palił ją wzrokiem. Mimo, że była żoną wiceprzywódcy, to była gnębiona, szydzono z niej i wykorzystywana seksualnie, a mimo to kusiła mężczyzn. Tym kto ją prześladował stał się drugi „mąż”. Postawiła pierwsze kroki, gdy w sali dobiegł przeraźliwy głos.
- Gdzieś ty się podziewała? - warknął mężczyzna, odziany w białe kimon, z charakterystycznymi wzorami kwiatów. Patrzył się na Lili z pogardą. Jego zielone oczy mieniły się złem, które zostały przysłonięte, przez przydługawą grzywkę. Przeczesał palcami swoje krótkie, czarne włosy. Westchnął i wstał z miejsca podchodzą do swojej żony. Kobieta ze strachu nie odpowiedziała, tylko udała się w stronę stołu. Na twarzy mężczyzny pojawił się wredny uśmiech. Uwielbiał, po prostu uwielbiał krzywdzić, widzieć rozlew krwi. A jeszcze piękniejszym widokiem było widzenie płaczu kobiety, jej strachu przed nim. Przybrał na buzię swój fałszywy, miły uśmiech i podszedł do Lili, całując w policzek, by nie zdradził swojej prawdziwej natury. Wszyscy w Las Noches mieli go za czarującego, miłego i troskliwego mężczyznę, lecz tak naprawdę to była przykrywka jego mrocznej natury. Złapał kobietę za rękę i poprowadził na trybuny, tak zwaną „scenę”. Całe pomieszczenie było czarno, szaro, białe. Na środku sali znajdował się stół, z szesnastoma krzesłami. Na suficie wisiał żyrandol, mieniący dziś kolorowe barwy, by mógł ożywić te szare miejsce. Słychać było stukot obcasów o betonową podłogę. W powietrzu czuło się dziwny słodki, aromatyczny zapach. Był tak mdlący, że można od tego zemdleć.
- Witajcie. Moja kochana Lili stanie się prawowitą członkinią naszej organizacji Kibo. Mam nadzieje, że wy wszyscy też udzielacie mój entuzjazm – powiedziała czarnowłosy, a wtem zaczęły się krzyki i gwizdy.
- Dziękuje, to dla mnie zaszczyt – wydukała biedna kobieta, z drżącym, przerażonym głosem.
- Drodzy kochani nastanie wkrótce dzień, który będzie dla nas zwycięstwem, lecz dla shinigami porażką. Chciałbym wam coś pokazać – odezwał się Yukine, bo tak miał na imię. Naciął powietrze, a wtem przestrzeń przybrała kształt prostokąta, tworząc obraz. Był to obraz, z kamery umieszczonej w świecie żywych.
- Nasze marzenie wkrótce się spełni, część naszego planu właśnie zostaje zrealizowana. Sami spójrzcie. - dodał uradowany, bo tak naprawdę się cieszył. Jego pasierbica stała się shinigamim. Mógł od teraz wszcząć kolejną część planu w życie. Lili wytrzeszczyła oczy w szoku. Nie zdawała sobie nawet sprawy, że cała moc duchowa Sakura była czynnikiem esencji duszy Yukine. To on dał jej moc. To on sprawił, że mogła zobaczyć duchy i teraz, że uratowało innego shinigamiego. Patrzył na to z obrzydzeniem. On chciał, by go zabiła. Yukine jednak nie zauważył, że jego pasierbica posiada własne reitatsu, i zostało wybudzone poprzez jego skrawek duszy.
- Sakura – krzyknęła kobieta, kiedy widziała, jak jej córka pokonała Hollowa. Przemiana jej córki nadeszła wcześniej, przed tym nagraniem. To nagranie dotarło z lekkim opóźnieniem. Yukine spojrzała na Lili i tylko uniósł jej dłoń do góry, w ten sposób pokazując, że jest dumny, iż spłodziła taką córka, która jest tylko częścią jego kluczowego momentu. Czarnowłosy nie zdawał sobie sprawy, że jego plan legnie w gruzach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz