Hime wyleczyła rannych. Oprócz Ichiga. Inni stali na nogach, jak nowo narodzeni.
- Jak dobrze, że to już koniec - odetchnął z ulgą Ichigo.
- Jak dobrze, że to już koniec - odetchnął z ulgą Ichigo.
- Taa, wreszcie możemy żyć spokojnie. Nie zagraża nam niebezpieczeństwo - przyznała Sa-chan. Przytuliła się do swojego chłopaka. Był taki ciepły i miły, ale ranny, lecz stał jakoś na nogach.
- Ała, to boli! - jęknął Kurosaki. Sakura w poczuciu winy zaraz szybko się oderwała.
- Wybacz - zarumieniła się.
- Nic się nie stało. Po prostu chciałaś się przytulić do swojego przyszłego męża. - sprawił jeszcze większe zażenowanie u Sa-chan.
- Słucham, o czym my słyszymy? - zapytał Renji z wrednym uśmiechem.
- Jesteście narzeczeństwem? - zaskoczyło to Orihime. Jednak po chwili spojrzała na nich z uśmiechem.
- Ostrzegam, jeśli się z nim wiążesz, musisz zaakceptować jego głupotę! - mówiła Rukia.
- Gratulacje - dodała Hime.
- Ichigo, to miała być, jak na razie tajemnica, a w ogóle jesteś idiotą. - burknęła Sa-chan. Biedaczka najadła się większego zawstydzenia.
- To co, kiedy ślub? - zapytał Renji. Teraz to Ichigop stał wryty i zarumieniony.
- Jeszcze nie ustaliliśmy daty, jak na razie chcemy zając się nauką. Naszym dzieckiem będzie opiekować się rodzina - odpowiedział Ichigo. Sakura nie była zła, jednak podeszła do chłopaka.
- Mój kochany przyszły mąż, który jest kompletnym idiotą - wprowadziła go w większe zawstydzenie.
- Zamknij się - krzyknął odwracając wzrok. Reszta zaśmiała się nabijając z Kurosakiego.
* * *
Sakura szła do ołtarza odziana w biała suknie ślubną. Czekali już tam na nią goście, przyjaciele, rodzina i przyszły mąż, który w rzeczywistości stanie się mężem. Cały czas się uśmiechała. W oczach miała łzy szczęścia. Naprawdę jej marzenie się spełniło. Spotkać tego jedynego, wziąć z nim ślub i założyć rodzinę. Marzenia się jednak spełniają...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz