piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 37 - Wykrycie wroga

Senna była w niebezpieczeństwie. Kokuto chciał się nią posłużyć, by w końcu wyjść z piekła. W takim celu też wysłał piekielną duszę, by ją zabiła i dała jej moc dla Kokuto. Kapitan głównodowodzący dowiadując się, o tym postanowił wysłać tam trzech shinigami rani kapitańskie. Matsumoto Rangiku, Rukie kuchiki i Renjiego Abarai. Dostali się do świata ludzi i zaczęli szukać Senny. Jeśli tylko wróg ją znajdzie, wszyscy będą w niebezpieczeństwie. 

* * *

- Ichigo. Przestań, ja już nie wytrzymam - dziewczyna zwijała się pod wpływem śmiechu, gdyż Ichi ją właśnie łaskotał.
- Nie - odpowiedział stanowczo.
- Proszę - wydukała wijąc się na strony, z powodu ogromu łaskotek i bolącego brzuchu.
- Nie! - spojrzał w jej zadowoloną twarzyczkę. Cieszył go widok, gdy nie chodziła taka smutna. On po prostu chciał ją rozśmieszyć, tak jakby "rozruszać".
- Mój brzuch - do jej oczy napłynęły łzy śmiechu. Chłopak widząc, że Sakura zaraz nie wytrzyma, zaprzestał swej czynności.
- Jesteś niemożliwy - mruknęła rozbawiona.
- Wiem, ale mnie przecież takiego kochasz - burknął otwarcie, na co dziewczyna puściła wielkiego buraka.
- Wcale nie - wzięła głęboki wdech.
- Tak.
- Nie.
- Tak, bo zaraz będę znów łaskotać. - zagroził.
- Dobrze. Już kocham cię takiego - zadrżała.
- Oh.... Sa-chan - cmoknął ją w usta, a potem przytulił.
- Ichigo - wtuliła się w niego.

* * *

Piekielna dusza dostała się do świata ludzi. Jej cel był bardzo niedaleko. Już niedługo ją zabije i przejmie jej moc dla swojego pana. Dusza chciała, by jej pan był z niej dumny i zadowolony. Te ślepe uwielbienie ją zaprowadzi do zguby...

* * *

- Na całe szczęście jesteśmy na miejscu. - mówiła Rangiku. Wyjęła miecz, tak, jak inni.
- Taaa - przyznała Rukia. Shinigami musieli być czujni.
- Kim jest ta cała Senna? - zapytał Renji.
- Jest to kobieta, której udało się uciec z piekła i wrócić do świata ludzi, jako człowiek. - wytłumaczyła Rangiku, a Rukia tylko pokręciła głowa z dezaprobatą. Wszyscy wytrzeszczyli oczy w szoku. Nadchodziła niesamowicie wielka moc duchowa. Nawet większa niż ich. Nasuwało się pytanie. Czy pokonają ją?

* * *

Miłą chwilę pary zakochanych przerwało nasilenie wysokich reaitatsu. Oboje przybrali do piersi odznaki shinigami i udali się w miejsce, skąd dochodziła tak wielka moc. Po krótkim czasie dotarli. Ichigo przygryzł dolna wargę, gdy zobaczył, że Rukia leży cała poturbowana, a Rangiku, z Renjim stoją ledwo na nogach i próbują pokonać te postać.
- Cholera - wydukała do siebie Sa-chan.
- A niech to szlag.
- Mahi, Furea no Hana - przywołała formę swojego shikai.
- Obydwoje musimy pokonać tą kreaturę. - wysyczał Ichigo. Nie mógł panować nad złością, gdy zobaczył, że jego przyjaciel leży na ziemi.
- Tak. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz