- Przepraszam siostrzyczko - mówił Ganju. Jego siostra właśnie go kopała w brzuch, gdyż był totalnym śmieciem i leniem. Nic nie robił tak, jak należy. Zawsze coś robił nie tak.
- Jesteś kompletnym idiotą. - krzyknęła Kaukaku. Ogólnie rzecz mówiąc w ich domu zawsze było wesoło i śmiesznie. Nie można było się nudzić. Była pora obiadu. Służba gospodarzy właśnie przyniosła jedzenie dla wszystkich gości. Orihime od razu zaczęła jeść. Jej burczący brzuch się tego dopominał. A najlepsze było to, że wali w brzuch, by ten dźwięk nie było słychać. To wręcz komiczne.
- Orihime-chan tak nie można - powiedziałam poważnie Sakura. Złapała za jej rękę. Uderzyła w nią lekko. Zrobiła dzióbek i pstrykała jej czoło.
- Ałaaaaa to boli! - jęknęła rudowłosa. Na to reszta znajomych patrzyła z uśmiechem, a już szczególnie Ichigo. Sakura przytuliła się do Inoue. Miały taki już nawyk. Była tak miękka i ciepła.
- Moja kochana, a teraz za mamusie, za tatusia.... - dziewczyna przerwała... Do jej oczu znów napłynęły łzy. Nie mogła nawet powiedzieć takich słów, jak mama, czy tata. To było dla niej zbyt bolesne. Nadal była w szoku, o tym, o czy dowiedziała się podczas spotkania z kapitanem. Sakura chciała wiedzieć, gdzie tak naprawdę znajduje się jej matka, bo ponoć żyje, gdyż jej dusza została porwana, ale tata... Został pożarty. Rozpłakała się na dobre.
- Ej beksa lala - za zadziornym uśmiechem, rzekła truskawka. Pomasował ją po plecach. Jej zrobiło się ciut lepiej. Jeden ze służących dała dziewczynie chusteczki. Wysmarkała nos i ocierała cały czas lecące łzy. Walnęła z pięści Ichigo w policzek. Nie lubiła tego typu jego zabaw, a już szczególnie tych drażnień.
- Rozchmurz się. Dzisiaj świętujemy. Jesteś, jak ja zastępczy shinigami. - uśmiechnął się. Złapał dziewczynę za policzki i wygiął je w uśmiech. Zarumieniała się i odwróciła wzrok. Odepchnęła chłopaka i zbliżyłam się do przyjaciółki. Ta poczęła ją karmić. Orihime bez sprzeciwu jadła, tak samo, jak ona rumieniąc się. W pokoju zapanowała atmosfera śmiechu, z sytuacji, jaka miała miejsce. Sakura karmiła Orihime. Najbardziej drażniący rechot miał Ichigo. Ishida i Sado patrzyli tylko na Kurosakiego ostrzegawczo.
- Uważaj - burknął Uryu. Potakiwał Chado.
- Grabisz sobie Kurosaki - na czole dziewczyny pojawiła się żyłka. W jej oczach zjawiły się iskierki gniewu i złości. Wybuchnęła i przygotowała się. Wstała i zaczęła się oddalać do końca sali. Rozpędziła się, skoczyła i dzięki temu wystawiła lewą nogę, która kopnęła Ichigo prosto w twarz, powodując, że się przewrócił. Jej stopa była na twarzy chłopaka. Poczęła nią kręcić.
- Sa-chan tak nie można - odparła przerażona Orihime.
- On dostał za swoje - odpowiedziała obrażona. Prychnęła, ignorując jęki Kurosakiego.
- Sa-ku-ra - wyjąkał z bólem.
- Przymknij się.
- He, ty to masz tupet. Chłopak będzie z Tobą miał zabawę nie powiem. - mówiła Kaukaku.
- Że co? O co ci chodzi?
- Dojdzie do tego, że.... - przerwała i pokazała palcem, by Sakura podeszła.
- Się w sobie zakochacie.
- Że co? - krzyknęła dziewczyna. Zarumieniła się jeszcze bardziej. Ichigo zaczął masować sobie obolałą twarz.
- To już się śmiać nie można? - zapytał, a dziewczyna spojrzała na niego morderczym wzrokiem. Ten zamilkł i wrócił do konsumowania jedzenia. Sakura z triumfem na buzi spoczęła na miejscu i dokończyła karmienia Orihime, gdyż ta by nawet nie tchnęła. Kiedy skończyła, sama zaczęła jeść. Kątem oka spoglądała na truskawkę. To chyba były jakieś ja. On i ona? Razem? Nigdy w życiu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz