środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 24 - Wycieczka

Nastała niedziela. W niej miała się odbyć wycieczka do lasu. W którym to mieli spędzić ponad trzy dni. Będzie tam ognisko, śpiewy i kąpanie w jeziorze. Wszyscy będą mogli podziwiać drzewa i jaki tam jest ogólny krajobraz.
- Zamknijcie się - krzyknął Ichigo, który od kilkunastu minut musiał wysłuchiwać narzekań Renjiego i Ruki, na temat tej wycieczki. Po co się w ogóle wybrali? 

* * *

Na samym początku nauczycielka wszystkich uciszała i przypominała, że w lesie należy zachować ciszy, gdyż może to wypłoszyć zwierzęta, które chciała sfotografować. Poszli zwiedzać młody lasek, w którym to drzewa były zagęszczone młodymi, zielonymi liśćmi. Skierowali się w stronę miejsca na obóz, gdzie mogli rozstawić swoje namioty. Nikt nie mówił ,ze nie można być z dziewczyną namiocie, więc tak zrobił Ichigo i Sakura. 
- No to jesteśmy - powiedziała uradowana dziewczyna.
- Taa - pogłaskał ją czule po głowie. Cieszy się, że może spędzić trochę czasu ze swoją Sa-chan, która aż każdym ich rozstaniem płakała. Wiedział, że ona go potrzebuje i kocha. Dlatego też chciała się do niej jeszcze bardziej zbliżyć i zrobić to podczas tej wycieczki.
- Jak tu pięknie - mruknęła Orihime.
- Yhy - żachnęła Rukia, wywracając oczami. Nie lubiła tyle zieleni.
- Nie narzekaj, przecież tu naprawdę jest ślicznie. - oburzyła się Hime. Sa-chan poklepała ją po plecach uspokajająco. Po chwili już na niej leżała i łaskotała ją wszędzie.
- Nie pomocy! - śmiała się, nie mogąc opanować. Do jej oczy napłynęły łzy. Każdy wiedział, zę, jak Sakura jest w dobrym humorze i chce się podroczyć z Hime, to nikt nie powinien jej przeszkadzać, bowiem ona wkurza się i potrafi wyłamywać komuś kości.

* * *

Rozstawili namioty.  Była jedynie tu cała klasa Ichiga. Renji drażnił się z Kurosakim który był już tak wściekły, że nie wytrzymał i rzucił się na chłopaka z pięściami.
- Uspokój się, Ichigo! Wiesz, że Cię kocham? - pokiwał głową. Pogłaskała go po głowie i wbiła się w jego usta bardzo namiętnie, na co chłopak mruknął z przyjemnością. Oderwał się, cmokając ją w czoło i zostawiając ją niezaspokojoną, lubił czasami ją tak drażnić.
- Tak, wiem... Tylko, żę gdy inny do ciebie stratuje, albo przynajmniej ciebie komplementuje staje się podejrzliwy i zazdrosny. - odpowiedział.
- Nie martw się. Ja cię nie opuszczę, ale wiesz ty co? To takie słodkie i urocze. - dodała, tuląc się do niego z iskierkami. Cieszyła się, że łączy ich tak głębokie uczucie. Jednak nie lubiła, gdy drażnił ją w ten sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz