niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 16 - Las Noches

Tydzień minął w zastraszająco szybkim tempie. Nie wspominali ani słowem o pocałunku, ale cały czas o nim myśleli. Obydwoje razem przeżyli właśnie pierwszy pocałunek. Ichigo nie miał tak bliskiego kontaktu z dziewczyną, jak i Sakura tak bliskiego kontaktu z chłopakiem. Postanowili więcej o tym nie wspominać i zachowywać, jakby nic się nie stało. Wróg, jak na razie nie pojawiał się w Karakurze, dzięki czemu brązowowłosa mogła wrócić do swojego domu. Urahara wyjaśnił mamie Sakury, dlaczego jej nie było, wciskając fałszywe wspomnienia. Dzisiaj był poniedziałek - początek tygodnia. Orihime czekała na Sakurę, gdyż razem miały iść do szkoły. Nie trwało to zbyt długo. Dziewczyna bardzo się spieszyła. Mieli dziś bardzo ważny test z chemii. Sa-chan bała się, że Ichi nie umie nic na ten test. Zagryzła wargę. Chciała, by zdał. Nie było on głupi, wręcz przeciwnie bystry i inteligentny. Ona przejmowała się o edukację chłopaka.
- Coś się stało? - zapytała Hime.
- Um. Boje się, że Ichi nic nie umie na ten test z chemii. Chciałabym, alby go napisał na czwórkę. Wydaje mi się, że nic nie umie. - odpowiedziała.
- Ichi? - zdziwiła się Hime i poczuła ukłucie w sercu. Rudowłosa odwróciła wzrok. Wiedziała, że ta dwójka zbliżyła się bardziej do siebie przez ten tydzień.
- Tak, Ichi. Pozwolił mi, tak siebie przezywać.
- Rozumiem.

* * *

- Jesteście kompletnie bezużyteczne. - krzyczał Yukine na Heribel i Meribel.
- Przepraszamy - odpowiedziały.
- Dałem wam moc, sprawiłem, że zostałyście silniejsze, a tak się odpłacacie. Jesteście kompletnymi idiotkami. Do cholery... Widocznie tą sprawę będę musiał załatwić osobiście. Straż zabrać jej i zabić. Nie chcę widzieć tutaj słabeuszy. Nie mają tutaj prawa bytu. Każdy kto zawiedzie, czeka go śmierć zapamiętajcie. - ryknął dalej. Po chwili straż przybyła i zabrała przerażona i szarpiące się bliźniczki. Za drzwiami było słychać krzyk. Już wiadomo, że bliźniczki nie żyły.

* * *

Siedzieli w klasie i pisali test. Gdy nauczyciel nie patrzył Sakura podpowiadała Kurosakiemu, który, jak się okazało nic nie umiał. Był wdzięczny za to dziewczynie. Zachowywała się naprawdę, jak dobra przyjaciółka. Sa-chan rozglądała się i dalej podawała odpowiedzi i obliczenia. Dziewczyna skończyła test już po dwudziestu minutach. Chciała, by Ichigo dostał przynajmniej cztery. Miał naprawdę świetne wyniki, ale nie chciał, by ta jedna ocena zaprzepaściła mu szansę na stypendium, bo on miał szansę na nie. Sakura leciała ze wszystkiego na samym piątkach. Nie było mowy o jedynkach. Dla niej jedynka to po prostu jakaś czarna zmora. Nigdy nie dostała jedynki.
- C, A, B - podawała dalej odpowiedzi. Zostały jeszcze dwa zadania. Ichi spisywał wszystko, co mówiła dziewczyna, ale uważając. Chłopak pokazał gestem, by przestała. W tej chwili wstała nauczycielka i zaczęła chodzić po klasie. Jeszcze tego, by brakowało. Sa-chan przeklinała pod nosem.
- No dalej - szepnął Kurosaki-kun. Wychyliła kartkę, a chłopak szybko spisał potrzebne proporcję i wynik. Na koniec dodała:
- W ostatnim zadaniu odpowiedz B. - uśmiechała się, gdy chłopak napisał wszystko. Uratowało go. Zależało jej na jego stopniach. W razie czego dawała korki, jak czegoś nie rozumiał, ale ogólnie mówiąc zawsze łapał, o co chodzi. Sakura i Ichigo oddali testy, jako pierwsi z klasy. Gdy nauczycielka nie patrzyła, przybyli sobie po piątce.
- Dzięki - chłopak oparł swój podbródek o prawą dłoń.

* * *

Yukine właśnie przeszedł przez przejście do świata ludzi. Zjawił się w nim dość szybko. Jego moc duchowa rozpłynęła się natychmiastowo po całej okolicy miasta. Był wściekły, a zarazem szczęśliwy. Jego plan niedługo się powiedzie. Zabierze stąd Sakurę, a przy okazji zbierze parę dusz.
- Lepiej działać samemu. Dzisiaj ciężko o dobrych posłańców i pracowników - westchnął dotykając skroni.

* * *

Lekcje minęły dosyć szybko. Wszyscy wyszli ze szkoły w dobrych nastrojach.
- Jeszcze raz dzięki Sakura. Gdyby nie ty, oblałbym ten test. - Ichigo przytulił do siebie dziewczynę. Ta po chwili puściła buraka.
- Nie ma za co.
- Oj.... - poczochrał ja po włosach. Ichigo dostał piątkę, dzięki pomocy Sa-chan.
- No to na razie - rzuciła brązowowłosa i oddaliła się w stronę swojego domu. Gdy była już dostatecznie daleko od szkoły skręciła do spożywczaka, by kupić mleko i chleb, jednak zatrzymał ją pewien czarnowłosy młodzieniec, z niewiarygodną energią ducha. Chciała go wyminąć, gdy ten złapał ja za rękę i ją ścisnął. Szarpała się, próbowała uciec. Wyczuwała wielkie kłopoty.
- Zostaw mnie. Kim jesteś?
- Yukine, Sakuro, a ty idziesz ze mną. - powiedziała, a dziewczyna wytrzeszczyła oczy w szoku i przerażenia.
- Puść mnie. Nigdzie z Tobą nie idę - krzyczała. Musiała uciekać. To oni opowiadał kapitan głównodowodzący. Yukine nie próżnował i walnął dziewczynę w szyje, gdzie był jej czuły punkt. Ona zemdlała. Wziął ją na ręce. Przeciął powietrze i powstało przejście do Las Noches. Po chwili zniknął i znalazła się w zamku. Szedł korytarzem, trzymając dziewczynę, do sali obrad. Otworzono mu drzwi. Wszystkie spojrzenia padły na niego, a szczególnie jedno.
- Saaaaaakura. - mruknęła zszokowana matka. Jej córka właśnie się tutaj znalazła. Yukine rzucił ja na podłogę. Dziewczyna w ten sposób miała rozbitą głową. Lili szybko podbiegła do niej. Zaczęła do niej mówić.
- Zacni towarzysze ogłaszam, że nasza druga część planu została zrealizowana. Sakura jest tutaj z nami. - powiedziałam z uśmiechem. Lili trzęsła dziewczyną, mając nadzieje, że się zbudzi. Bała się o swoją córkę. Przez te wszystkie lata, gdy tu przebywała, jako żona Yukine obserwowała swoją mała Sakurę. Wiedziała, że mam wysokie stopnie w szkole, ma przyjaciół, ma "prawie" chłopaka. Wiedziała o niej prawie wszystko. Do oczu Lily napłynęły łzy. Nie chciała, by jej dziecko umierało. Dopiero teraz, gdy je znów odzyskała. Jej łzy kapał na twarz dziewczyny, powodując, że się zbudziła, a jej rana znikła. Jej łzy miały właściwości lecznicze.
- Mama? - burknęła.
- Tak to ja. - przytuliła do siebie córkę. Przeczuwała, że ona niedługo może umrzeć, za chronienie własnego dziecka. Jednak chciała spędzić z nią, jak najwięcej czasu.
- Mama? - Sa-chan się popłakała i wtuliła w swoją biologiczną matkę. To cud, że w ogóle ją poznała...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz