Wyjście było, co raz to bliżej. Wszyscy biegli, ale zaczęło im brakować sił. Sakura nadal się szarpała.
- Nie uda się. - panikowała.
- Zamknij się - warknął Ichigo, bo miał już powoli dosyć Sakury. Irytowało go, że cały czas mówiła, że im się nie uda.
- Idiota - dziewczyna walnęła go w głowę. Orihime nie mogła dłużej wytrzymać i została w tyle.
- Santen Kesshun - pojawiła się tarcza, która na chwilę zatrzymała czyściciela. Przyjaciele cudem wydostali się z tunelu i wylądowali w centralnej Senkaimon. Tam na miejscu byli już strażnicy. Jeden z nich miał wiadomość.
- Kapitan głównodowodzący prosi do swojej siedziby, zaraz odbędzie się zebranie kapitanów. Proszeni są jak i ryoka, kapitanowi i porucznicy.
Został jeden ze strażników, który miał za zadanie bezpiecznie zaprowadzić "gości" do kwatery głównodowodzącego.
Kilka minut później
- Ichigo puść mnie w końcu - krzyknęła brązowowłosa.
- He... Ani mi się śni. - uśmiechnął się zadziornie. To było dla niego zabawne.
- Chcesz, żebym dostała mdłości i to znowu? - zapytała. Pokiwała przecząco głową, ale tym razem wziął ją na ręce i niósł ją niczym "księżniczkę".
- Chcesz dostać?
- Nie... Ale i tak cię nie puszczę. Jesteś irytująca.
- Idiota - zaczęła na niego kląć. Wkurzało ją, że jest taki durny.
* * *
W końcu dotarli do kwatery - siedziby oddziału 1. Podążali do sali, w której to zawsze odbywały się spotkania kapitanów. Cel był bardzo blisko. Otwarto drzwi... Tam byli już kapitanowie i porucznicy. Ichigo puścił dziewczynę. Wyprostował się razem z nią. Dziewczyna wytrzeszczyła oczy w szoku.
- Niech bliżej podejdzie tylko Kurosaki Ichigo i Sakura Ayasawa. - powiedział kapitan głównodowodzący.
- Yo - przywitał się Ichigo.
- Skąd mnie niby znacie? - zapytała zszokowana dziewczyna.
- To długa historia. Wiedzieliśmy, ze prędzej, czy później się to zdarzy.
- Ale co zdarzy?
- Otóż śmierć twoich rodziców to był zaplanowany wypadek samochodowy. Nadchodzi nowe zło, w postaci Yukine. Twoja matka jako dusza została prze niego porwana, a ojciec przez niego "zjedzony". Otrzymałaś skwarkę duszy po Yukinie, byś potem odegrała ważną część w jego planie. Ta część jego duszy wybudziła twoje własne moce shinigami. - kontynuował kapitan.
- Że co? - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.
- Dziadku, o czym tym mówisz? - zapytała truskawka.
- Tak było. Dlatego też nie wiemy, co z Tobą zrobić.
- Czy wy jesteście idiotami? Nie odbierajcie jej życia. Dajcie odznakę tak, jak mnie. Uwierzcie mi, ona uratowała nam życie. - krzyknął chłopak.
- Że co?
- Nie zabijajcie jej. To moja przyjaciółka. - zasłonił ją własnym ciałem. Jego gest wzbudził we wszystkich szok. Sakura zarumieniła się na jego gest. Jej serduszko zaczęło walić bardzo mocno i szybko. To było miłe z jego strony.
- A więc, jak będzie? Dziadku?
- Zgoda, otrzyma odznakę.
Przyjaciele odetchnęli z ulgą. Sakura cały czas płakała. Od tego doznała jeszcze większego bólu. Dowiedziała się, kogo ma zabić. Zabić, że wyrządził jej tak wielką krzywdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz