czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 25 - Ognisko

Wszyscy przystąpili do pracy. Miało być dzisiaj wieczorem klasowe ognisko. Każdy przynosił coś na rozpałkę,  to drewno, jakieś suszone chwasty i tym podobne rzeczy, byleby były dobra do rozpalenia. Ktoś jeszcze niósł kamienie, by ułożyć koło i na nim umieścić coś na opał. Wszystko szło, jak spłatka. W lesie rzeczy było pod dostatkiem. Klasa Ichiga zebrała niezłą sumę kiełbasek, kaszanek, karkówek, czy żeberek, a do tego jakieś picie,  ketchup i musztardę. Ichigo i Sakura nie wiedzieli, że dzisiejszy wieczór będzie dla nich najlepszy w życiu. Nie spodziewali się.

* * *

Wszystko było gotowe, można było zacząć ognisko. N ruszt wrzucone całe mięso, które piekło się na wielkim durszlaku. Przyjaciele zasiedli przy nim i tak samo, jak reszta zaczęła śpiewać. Ichigo przyciągnął do siebie Sa-chan i przytulił ją, całując w czoło. Ta się w niego wtuliła. Darzyli siebie bardzo głębokim uczuciem. Nawet nauczyciele to wiedzieli, ale przymykali na to oczy. Na każdym kroku ta para okazywała sobie miłość, poprzez spojrzenia, przypadkowy dotyk rąk, czy pocałunki. Wydawali się idealną parą. Ale nie byli właśnie nią. Ostatnio między nim, a nią dochodziło do kłótni, przy którym kończyło się na płaczu dziewczyny. Ichigo chciał ratować związek, dlatego też postanowił zbliżyć się do niej na całej linii. Postanowił okazywać czułość jej jeszcze bardziej.
- Piękne, prawda? - zapytał.
- Taa - odpowiedziała z przekąsem.
- Ej. co tak smutasz?
- Nie twoja sprawa. - burknęła zarumieniona. Po chwili odwróciła wzrok. Chłopak zagryzł dolna wargę i pocałował dziewczynę w usta, przy wszystkich.
- A właśnie, że moja. Sprawiasz, że ciebie pożądam, płonę od środka. Dlaczego musisz być taka śliczna? - wydukał podniecony, as potem spojrzał a jej twarzyczkę. Miała jeszcze większe rumieńce, niż wcześniej.
- Przestań.
- Nie mam zamiaru, pragnę cię i bardzo kocham. - odpowiedział, czule ją całując w czubek nosa.

* * *

Ichigo podszedł do ogniska bliżej i wziął dla siebie i swojej dziewczyny trochę mięska. Zasiadł z powrotem koło dziewczyny. Wycisnął trochę ketchupy i musztardy.
- Mam cię nakarmić? - zapytał, z troską.
- Jak chcesz - odpowiedziała wymijająco. Jej zrobiło się ciepło na sercu, że mu zależy na niej.

* * *

Po udanym posiłku włączyli się do zabawy. Porwał dziewczynę do tańca. Mimo, że ona, jak i ona czuł się zawstydzony. Musiał podjąć drastyczne środki. Tańczyli, aż do czerwoności, rozgrzewając tym samym swoje ciała, które potrzebowały wzajemnej pielęgnacji. Gdy piosenka się skończyła poszli za drzewo i zaczęli się całować bardzo namiętnie, tym samym przyprawiając sobie szybsze bicie serca. Całowali się tak zachłannie, że chłopak wziął dziewczynę ręce, ona czuła, jak robi się mokra.
- Zróbmy to. - wydukała zarumieniona, a po chwili wróciła do jego całowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz