Sakura, razem z Ichigiem odrabiali lekcje na jutro, z języka angielskiego. Musieli zrobić zadania z ćwiczeń, które był dosyć prosto. Ich nauczycielka będzie je jutro sprawdzać na ocenę.
- Tylko się postaraj Ichigo. To nie jest trudno - mówiła, tłumacząc mu, jak ułożyć zdanie w czasie present perfect.
- Czyli to słowo, na drugim miejscu? - zapytał.
- Tak - ucieszyła się. Siedzieli koło siebie na łóżku. Zostało im bardzo mało rzeczy.
- A jak to? - spytała truskawka. Dziewczyna spojrzała na zadanie. Wypuściła powietrze z ust.
- Wiesz, co zrób to ołówkiem, a potem ci sprawdzę - burknęła pod nosem, zajmując się innymi zadaniami. Nie mogła cały czas mówić chłopakowi, jak ma to zrobić. Musiał sam pogłówkować i napisać - rozwiązać. Dziewczyna skończyła wszystkie zadania w przeciągu trzydziestu minut. Spojrzała w ćwiczenie chłopaka. Ichigo skończył, a Sakura zaczęła sprawdzać. Miał kilka drobnych błędów, ale i tak było dobrze.
- To, co jest dobrze?
- Tak, oczywiście - dziewczyna powiedziała, odwracając głowę stronę chłopaka. Ich twarze dzieliły zaledwie centymetry. Obydwoje się zarumienili.
- Kamień z serca. Dzięki za pomoc. Moja rodzina jest głupia. Sadzi, że moglibyśmy być parą, prawda? To głupie - zaśmiał się. Dziewczyna pokiwała twierdzącą głową. W tym samym czasie ich serca zabiły mocniej i szybciej. Sakura przełknęła ślinę. Patrzyli sobie prosto w oczy. Zbliżyli się. On pochylił się i pocałował ją delikatnie w kąciki ust. Ona rozchyliła wargi, więc odpowiedział jej głębokim, ognistym pocałunkiem. Trwali tak złączeni, aż wydawało się, że można usłyszeć syk unoszącej się s nich ciał pary. Kiedy chciał się cofnąć, przytrzymała go ustami. Nie chciała opuszczać tej pięknej krainy, do której zawędrował, dzięki niemu - chciała, aby tak chwila trwała wiecznie. Ichigo złapał ją za talię i przyciągnął do siebie. Teraz był pewny, że ona też tego chce. Sakura objęła go za szyję i wplotła palce w jego włosy. Ich usta łączyły się w gorącej pieszczocie, którą nic nie mogło przerwać. Obydwoje przymknęli swe oczy, by pogłębić przyjemność. Słyszeli bicie swoich serc, które roztańczone, trwały szybkim i mocnym tempie. W pewnej chwili otworzyły się drzwi. Jak oparzona oderwała się od niego dziewczyna. Na twarz wstąpiły jeszcze większe rumieńce. Do pokoju wparował ojciec Ichiga.
- I-C-H-I-G-O i jak tam? Całowaliście się? - zapytał wymachując pięścią w syna, który celnie omijał.
- Co? - krzyknął chłopak, jak i dziewczyna.
- Do jasnej cholery, ile razy mamy powtarzać, że nic nas nie łączy. Nie jesteśmy parą i nigdy nie będziemy. Co wyście się uwzięli. Wypad z mojego pokoju. - ryknął Kurosaki i wyrzucił ojca przez okno. Ukradkiem spojrzał na dziewczynę zarumieniona, uśmiechając się sam do siebie. To była magiczna chwila. Sam nawet nie wiedział, jak do tego doszło. Może przez impuls.
- To co przed chwilą między nami zaszło... My musimy zapomnieć. Ja nic do ciebie nie czuje. - burknęła dziewczyna. Chłopak poczuł ukłucie w sercu. To było tak bolesne uczucie. Zdziwiło go, to.
- Taa. Jesteśmy tylko PRZYJACIÓŁMI - zaakcentował ostatnie słowo. Obydwoje poczuli się zranieni, przez słowa Ichiga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz