Gdybym była deszczem, łączącym ze sobą niebo i ziemię, które w swej istocie nigdy nie będą razem, mogłabym połączyć ze sobą dwa serca?
Minęło kilka miesięcy od pokonania Yukine i jego całej organizacji. Był od tego święty spokój. Houce Mondo było bez żadnego władcy, nikt tam nie panował, żyły tak Hollowy, wszystkie arrancary wybite. Znów równowagą pomiędzy światami stała się zauważalna. Niestety, jak każdy spokój musi być kiedyś zniszczony. Od dawna w świecie piekieł dzieją się dziwne rzeczy. Niektórzy grzesznicy zostają zabicie, ale już nie są odrodzeni. To wpływa źle na ludzkie dusze. Ataki Hollowów są intensywniejsze. A co najgorsza shinigami, którzy patrolują świat ludzi są zabijani, w sposób wypalania ich ciał.
* * *
- Nareszcie, nareszcie uda mi się wyjść z tego piekła. Zemszczę się na nich wszystkich. - śmiał męski głos, uwięziony głęboko w podziemiach. Był nim Kokuto. Jest on wysokim i szczupłym mężczyzną. Jego główną cechą, jest to, że na twarzy nosi czarny bandaż. Wystaje tylko lewe oko, o barwie fioletu. Skóra Kokuto jest bardzo jasna i posiada on białe włosy. Nosi bandaże, by zakryć swoje oparzenia.
- Co mamy zrobić? - zapytały piekielne dusze.
- Na razie nic, czekajcie na mój rozkaz. Już niedługo wszystko się urzeczywistni. - zaczął się śmiać psychopatycznie. Bardzo chciał wyjść z piekła, chciała się zemścić na tych, którzy z powrotem uziemili go w piekle. Jego plan był bardzo dopracowany, bowiem, był tu zamknięte na kolejne lata i zdążył, co nie co przemyśleć. Jego wrogiem był nie, kto inny, jak Ichigo. Przez te kilka lat, go bacznie obserwował. Mógł to uczynić w swoich podziemiach i systemie obserwowania piekielnych dusz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz