Nastał kolejny dzień. Słychać były krzyki i jęki rodzeństwa Shiba. Niestety tym hałasem obudzili gości, którzy nie byli zadowoleni z tego.
- Jeny już naprawdę... - mruknęła zaspana Sakura.
- Taa - mruknął Ichigo. Sado pokiwał głową. Orihime ziewnęła, zakrywając buzię. Ishida usiadł na łóżku. Wszyscy spali w jednym pokoju, co było dosyć dziwne. Chłopcy, z dziewczynami. Powinno być raczej oddzielnie.
- No nic, chyba nie pośpimy dłużej. Trzeba wstawać. - mówiła wstając, brązowowłosa. Ta po chwili się rozciągnęła. Podeszła do Orihime, która leżała. Zaczęła ją łaskotać. Była jej przyjaciółką, ale czasami podrażnić się trzeba. Rudowłosa zaczęła się wić i śmiać, bez opamiętania. Do oczy napłynęły jej łzy. Brzuch zaczął boleć.
- Przestań - jęczała ze śmiechem.
- To wstawaj Hime - uśmiechnęła się wrednie, nie przestawiając ją łaskotać.
- Pomocy! - w końcu Ishida odciągnął Sakurę, od Orihime.
- Ej! - oburzyła się i skrzyżowała ręce na piersi.
* * *
Przyjaciele siedzieli w sali, gdzie miało być podane śniadanie. Znów czuło się zabawę w powietrzu. Kaukaku, jak zawsze waliła brata, za nieposłuszeństwo, jednak zaraz potem dostał w banię Ichigo, gdyż wtrącał się. Nie był nawet pytany.
- Dranie - syknęła Kaukaku.
- Przepraszamy - krzyknęli chórem chłopcy. Sakura zaczęła się śmiać bez opamiętania. Przyłączyła się po chwili do zabawy i sama biła chłopaków po głowie.
- Należało wam się.
- Przestań, Sa-chan - zmartwiła się Orihime.
- Dobra koniec... - zagryzła dolną wargę.
* * *
Wrócili do domu. Rozeszli się każdy w swoim kierunku. Ichigo, wraz Sakurą zostali w parku na mała chwilę.
- Pamiętasz, jak upaćkałaś się tymi lodami - zaśmiał się.
- Nie przypominaj mi nawet - na jej czole pojawiła się żyła i zacisnęła ręce w pięści.
- Już się tak nie złość.
- To mnie tak nie wkurzaj. - warknęła.
* * *
Tymczasem w Soel Society
Pracownicy biura technologicznego sprawdzali, czy wszystko jest w porządku w świecie żywych. Jak na razie, wszystko było, jak w najlepszym porządku. Każdy z shinigami znajdujący się na danym obszarze wykonywał swoje obowiązki należycie. Jedna z podwładnych znalazła bardzo wysoką moc duchową, która była bardzo podobna do arrancarów. Ogłosiła czerwony alarm. Zjawił się strażnik. Kobieta przekazała wiadomość, która w natychmiastowym tempie dotarła do kapitana głównodowodzącego. Ten zszokowany tym, kazał wysłać dwóch poruczników - oddział 13 i 6. Renji i Rukia dowiadując się o tym, szybko przeszli przez bramę senkai, dostając się następnie do świata ludzi.
- Chyba będzie powtórka z rozrywki - burknął Renji.
- Nie żartuj teraz. Mamy zadanie do wykonania! - walnęła go w twarz Rukia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz