piątek, 27 czerwca 2014

Epilog - Oczekiwanie na tatę

Kilka lat później

- Mamo, kiedy wróci tata? - zapytała zniecierpliwiona sześciolatka. 
- Już niedługo - brązowowłosa kobieta zaśmiała się, widząc grymas na twarzy dziewczynki.
- Mamo - do jej oczy napłynęły łzy.
- Sachi nie płacz, co powie twój tatuś, gdy cię taką zobaczy? - pogłaskała ja po głowie.
- Zmartwi się. 
- No właśnie, a teraz chodź - wzięła dziewczynkę na ręce. Usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. W nich stał Ichigo. Widząc żonę i córkę przywitał się z nimi całusem w policzek. Od razu na ich twarzy nastąpił uśmiech.
- Cześć - przywitał się.
- Cześć - odpowiedziała i dała wierzgającą się Sachi tacie. Ten tylko zaśmiał się i poszedł do kuchni.

Rozdział 39 - Szczęśliwe zakończenie

Hime wyleczyła rannych. Oprócz Ichiga. Inni stali na nogach, jak nowo narodzeni.
- Jak dobrze, że to już koniec - odetchnął z ulgą Ichigo.
- Taa, wreszcie możemy żyć spokojnie. Nie zagraża nam niebezpieczeństwo - przyznała Sa-chan. Przytuliła się do swojego chłopaka. Był taki ciepły i miły, ale ranny, lecz stał jakoś na nogach.
- Ała, to boli! - jęknął Kurosaki. Sakura w poczuciu winy zaraz szybko się oderwała.
- Wybacz - zarumieniła się.
- Nic się nie stało. Po prostu chciałaś się przytulić do swojego przyszłego męża. - sprawił jeszcze większe zażenowanie u Sa-chan. 
- Słucham, o czym my słyszymy? - zapytał Renji z wrednym uśmiechem.
- Jesteście narzeczeństwem? - zaskoczyło to Orihime. Jednak po chwili spojrzała na nich z uśmiechem.
- Ostrzegam, jeśli się z nim wiążesz, musisz zaakceptować jego głupotę! - mówiła Rukia.
- Gratulacje - dodała Hime.
- Ichigo, to miała być, jak na razie tajemnica, a w ogóle jesteś idiotą. - burknęła Sa-chan. Biedaczka najadła się większego zawstydzenia.
- To co, kiedy ślub? - zapytał Renji. Teraz to Ichigop stał wryty i zarumieniony.
- Jeszcze nie ustaliliśmy daty, jak na razie chcemy zając się nauką. Naszym dzieckiem będzie opiekować się rodzina  - odpowiedział Ichigo. Sakura nie była zła, jednak podeszła do chłopaka.
- Mój kochany przyszły mąż, który jest kompletnym idiotą - wprowadziła go w większe zawstydzenie.
- Zamknij się - krzyknął odwracając wzrok. Reszta zaśmiała się nabijając z Kurosakiego.

* * *

Sakura szła do ołtarza odziana w biała suknie ślubną. Czekali już tam na nią goście, przyjaciele, rodzina i przyszły mąż, który w rzeczywistości stanie się mężem. Cały czas się uśmiechała. W oczach miała łzy szczęścia. Naprawdę jej marzenie się spełniło. Spotkać tego jedynego, wziąć z nim ślub i założyć rodzinę. Marzenia się jednak spełniają...

Rozdział 38 - Krwawa walka

- Bankai, Tensa Zagetsu - krzyknął Ichigo, ponieważ dusza zmasakrowała Rangiku. Była pół żywa. Chłopak zaczął otaczać duszę, dzięki swojej hiper prędkości, dzięki czemu dusza była zdezorientowana i nie wiedziała, skąd trafi. Ichigo był blisko, zamachał się.
- Getsuga Tensho - wydukał, a po chwili z miecz ulotniła się fala niebieskiej, skondensowanej energii, która wypaliła duszę i sprawiała, że poleciała na drugą stronę. Dusza zaczęła krzyczeć, a wręcz piszczeć. Po krótkiej chwili zjawiły się wszystkie duszę, będące usposobieniem mocy Kokuto.
- Że co? - burknął Sakura. Było ich naprawdę wielu. Kilka z nich przebiła Ichiga na wylot. Ten zaczął pluć krwią.
- Nie! - krzyczała dziewczyna. Po chwili jej moc duchowa jeszcze bardziej się zwiększyła. Wpadła w szał. Nie mogła pozwolić, by zabili jej bliską osobę. Jedyną, jak została na tym świecie, a był nim Ichigo - przyszły mąż. Dziewczyna zaczęła wymachiwać kosą na strony, a po chwili zatrzymała, dzięki czemu jej zanpakuto wrócił do formy miecza.
- Fureasendo Hana - Sa-chan za pomocą miecza wycięła w powietrzu poziomą linię. Z końcówki miecza zaczęły się strzelać małe, naelektryzowane, złote półkola, z ogromną prędkością. Zaczęły otaczać każdą z dusz. Niektóre z nich łatwą jej ominęły, a niektóre nie. Połowa piekielnych dusz została zniszczona.

* * *

- Niemożliwe! - krzyczał Kokuto wszystko obserwując. Zaczął pluć krwią, a jego ciało powoli siniało. Jeśli zginie reszta jego dusz piekielnych, to zostanie wepchnięty jeszcze głębiej i tym razem pogrzebany żywcem, bez możliwości ożywienia.
- Co wy robicie? Zniszczcie ich i przyprowadźcie Senne. - rozkazał.

* * *

- Nie pozwolę go skrzywdzić, ja go kocham - syczała dziewczyna, przepełniona gniewem, złością i uczuciem, jakie darzyła Ichiga.
- Sakura, uspokój się. - krzyczał. Jednak ona go nie słuchała. Cały czas atakowała tym samym atakiem duszę. Te półkola mogły się wytwarzać cały czas. To jest najsilniejszy atak Furea no Hana, a zarazem słaby, bo łatwy do ominięcia.

* * *

- Sa-chan - wydukała zmartwiona Hime. Siedziała razem z Sadem i Ishidą w kawiarence.
- Chodźmy. - mówił Ishida. Biegli w stronę mocy duchowej dziewczyny, która z każdą chwil.a była większa i większa.
- Ayasawa-san - warknął Ishida.

* * *

Ichigo nie mógł dłużej na to patrzeć. Jeszcze coś się jej stanie. Wstał z ziemi. Trząsł się, ale musiał jej pomóc. Nie mógł jej stracić.
- Odejdź - zasłonił ją ciałem i odbił ataki dusz, skierowane w nią, swoją Gestugo Tensho.
- Ale...
- Uciekaj - krzyczał.
- Nie! - nie słuchała go wcale.
- Umiesz Kido prawda? - zapytał szybko chłopak.
- Tak.
- Ulecz ich. Nie ma czasu. Mogą umrzeć. - zażądał głosem nieznoszącym sprzeciwu. Dziewczyna szybko znalazła się na ziemi i po chwili rozbłysło zielone światło. Ukyo nauczył jej tylko tego. Mogła uleczyć poruczników, jednak to zużywało jej reitatsu. Sakura zagryzła dolną wargę.
- Shiten Koshun - wydobył się głos Hime, a wokół Sakura pojawiła się tarcza. W je stronę skierowały się ataki dusz, których Ichigo nie mógł zatrzymać. Tarcza została zaatakowana, jej siła wypadkowa przemieniła się w wybuch, raniąc niektóre duszę.
- Hime - krzyknęła szczęśliwa Sakura.
- Sa-chan - spojrzała w jej stronę i zaraz do niej dołączyła.
- Soten Kisshun - zaraz tarcza znalazła się nad wszystkimi i Sakurą też, które zaczęła ich leczyć. Tarcz z Tsubakim nadal była, na wszelki wypadek, by nie zraniła Sakury i innych. Sakura spojrzała w górę., Zostało bardzo mało dusz. Z jakieś dwadzieścia.
- Zróbmy to razem - wysapał zmęczony Ichigo.
- Um, El directo. - powiedział Sado.
- Gestuga Tensho - energia z miecza znów "wyleciała".
- Licht Regen - Ishida dzięki swojemu łukowi wypuścił tysiąc strzał. Wszystkie ataki się ze sobą zmieszały. Trafiły w dusze, które znikły.

* * *

- Cholera - podziemie zaczęło się walić. Kokuto nie mógł uciec. Zostanie tu uwięziony na zawsze. Wola piekła sprawiła, że jego ciało się rozpadło, jak i również kości , by w końcu nie mógł się wskrzesić. I to na zawsze. Jest największym niebezpieczeństwem z piekła. Po chwili nie było Kokuto. Znikł i mogło być już spokojnie.

Rozdział 37 - Wykrycie wroga

Senna była w niebezpieczeństwie. Kokuto chciał się nią posłużyć, by w końcu wyjść z piekła. W takim celu też wysłał piekielną duszę, by ją zabiła i dała jej moc dla Kokuto. Kapitan głównodowodzący dowiadując się, o tym postanowił wysłać tam trzech shinigami rani kapitańskie. Matsumoto Rangiku, Rukie kuchiki i Renjiego Abarai. Dostali się do świata ludzi i zaczęli szukać Senny. Jeśli tylko wróg ją znajdzie, wszyscy będą w niebezpieczeństwie. 

* * *

- Ichigo. Przestań, ja już nie wytrzymam - dziewczyna zwijała się pod wpływem śmiechu, gdyż Ichi ją właśnie łaskotał.
- Nie - odpowiedział stanowczo.
- Proszę - wydukała wijąc się na strony, z powodu ogromu łaskotek i bolącego brzuchu.
- Nie! - spojrzał w jej zadowoloną twarzyczkę. Cieszył go widok, gdy nie chodziła taka smutna. On po prostu chciał ją rozśmieszyć, tak jakby "rozruszać".
- Mój brzuch - do jej oczy napłynęły łzy śmiechu. Chłopak widząc, że Sakura zaraz nie wytrzyma, zaprzestał swej czynności.
- Jesteś niemożliwy - mruknęła rozbawiona.
- Wiem, ale mnie przecież takiego kochasz - burknął otwarcie, na co dziewczyna puściła wielkiego buraka.
- Wcale nie - wzięła głęboki wdech.
- Tak.
- Nie.
- Tak, bo zaraz będę znów łaskotać. - zagroził.
- Dobrze. Już kocham cię takiego - zadrżała.
- Oh.... Sa-chan - cmoknął ją w usta, a potem przytulił.
- Ichigo - wtuliła się w niego.

* * *

Piekielna dusza dostała się do świata ludzi. Jej cel był bardzo niedaleko. Już niedługo ją zabije i przejmie jej moc dla swojego pana. Dusza chciała, by jej pan był z niej dumny i zadowolony. Te ślepe uwielbienie ją zaprowadzi do zguby...

* * *

- Na całe szczęście jesteśmy na miejscu. - mówiła Rangiku. Wyjęła miecz, tak, jak inni.
- Taaa - przyznała Rukia. Shinigami musieli być czujni.
- Kim jest ta cała Senna? - zapytał Renji.
- Jest to kobieta, której udało się uciec z piekła i wrócić do świata ludzi, jako człowiek. - wytłumaczyła Rangiku, a Rukia tylko pokręciła głowa z dezaprobatą. Wszyscy wytrzeszczyli oczy w szoku. Nadchodziła niesamowicie wielka moc duchowa. Nawet większa niż ich. Nasuwało się pytanie. Czy pokonają ją?

* * *

Miłą chwilę pary zakochanych przerwało nasilenie wysokich reaitatsu. Oboje przybrali do piersi odznaki shinigami i udali się w miejsce, skąd dochodziła tak wielka moc. Po krótkim czasie dotarli. Ichigo przygryzł dolna wargę, gdy zobaczył, że Rukia leży cała poturbowana, a Rangiku, z Renjim stoją ledwo na nogach i próbują pokonać te postać.
- Cholera - wydukała do siebie Sa-chan.
- A niech to szlag.
- Mahi, Furea no Hana - przywołała formę swojego shikai.
- Obydwoje musimy pokonać tą kreaturę. - wysyczał Ichigo. Nie mógł panować nad złością, gdy zobaczył, że jego przyjaciel leży na ziemi.
- Tak. 

Rozdział 36 - Tam, gdzie strachliwy nie pójdzie

"Duża czarna przestrzeń, na której co kilka metrów palą się ogniska, pełno grubych łańcuchów. Przeważają kolory czarny, czerwony, pomarańczowy i szary. Ludzie podobni do takich z więzienia, źli i umięśnieni. Większość mężczyzn, ale zdarzają się też kobiety. Niewiernych jest dużo i wcale sobie nie pomagają. Od czasu do czasu wybuchają bijatyki, które połowa społeczeństwa całkowicie olewa, a druga połowa kibicuje, raz jednemu, raz drugiem uczestnikowi bijatyki." 

Tak w swoim mniemaniu opisała w jednej z ksiąg uciekinierka piekła. Udało jej się to tylko, dzięki dobremu sprawowaniu i obiecaniu, że już nigdy nie zabije. Była jedną z nielicznych, która uciekła z piekła. Nikt nie zdawał sobie, co czują inni w tym koszmarze. Znała osobiście Kokuto. Chciał ją wciągnąć w swój bezsensowny plan. Jak dotąd układa jej się dobrze. Odzyskała ludzkie ciało i ma swoją rodzinę i dzieci, unika kłopotów, jak tylko może. Otrzymała drugą szansę na nowe życie. Teraz patrzyła z pogardą i strachem na swoje stare życie. Była płatnym zabójcą. To okropne płacić za śmierć, jakiejś osoby.

* * *

- Panie, wzywałeś? - zapytała jedna z piekielnych dusz.
- Tak znajdź Senna. I to natychmiast - odpowiedział Kokuto. Był wściekły, że go tutaj zostawiła, że mu nie pomogła stąd uciec. Nie rozumiał jednak, że dla niego nie było ratunku. Nie chciał robić tego co ona, tylko się buntował. A tak skończył tutaj w czeluściach piekielnych, cierpiąc.
- Tak, Kokuto-sama - zameldowała i zniknęła.

* * *

Senna była wysoką i szczupłą kobietą, wyglądająca na ponad trzydzieści lat. Miała krótkie blind włosy i czerwone oczy. Za nią uganiali się faceci. Cóż była jeszcze piękna i młoda. Posiadała córkę i męża. Jednak mąż pracował do późna, a jej córeczka była już nastolatką, wiec po szkole udawała się do koleżanki, lub chłopaka. Miała przeczucie, ze coś się sanie złego... Nasuwało jej się:
- Piekło, czyli.... Tam, gdzie strachliwy nie pójdzie - zadrżała, ze strachu.

Rozdział 35 - Zaręczyny

Ichigo był bardzo zestresowany. Zostawił dziewczynie liścik, by przyszła o godzinie dwudziestej do parku. Kazał jej dojść do ławki. Od niej miała prowadzić ścieżka ułożona z płatków róż. Również napomknął, by ubrała się w jakąś sukienkę, gdyż szykował dla niej niespodziankę.

* * *

Dziewczyna była w lekkim szoku, a zaraz podekscytowana. Ciekawiło ja, co przygotował jej chłopaka, ale co jeszcze dziwniejsze w parku, o tej porze. Naszły ją złe przeczucia, że to będzie jakaś katastrofa. Że będzie musiała widzieć jego nieodpowiedzialne zachowanie. Postawiał sprawę jasno, jeżeli się nie zmieni, zerwie z nim. Nie może być , z kimś tak niedojrzałym psychicznie. Ona potrzebuje faceta, a nie jakiegoś dzieciaka, który nie zważa na konsekwencje swoich czynów. Nienawidziła czegoś takiego. Dla większości chłopaków liczyło się to, że dziewczyna jest do wykorzystania, z powodu ich krągłości. Dużo razy to widziała i to ją tak bardzo raziło. Ichigo czasami miał takie symptomy, jednak zdarzały się nieczęsto. I oczywiście to można było wytrzymać. Dziewczyna doszła do ławki i zaczęła iść różaną ścieżką. To ją też zdziwiło, co on szykuje? Ale z jednej strony te płatki róż były romantyczne.
- Gdzie on jest? I dokąd prowadzi ta ścieżka? - zapytała siebie samą. Szła cały czas niecierpliwiąc się. W końcu dostrzegła jakieś światło, za krzakami. Ominęła je i zobaczyła rozstawiony stół, pod altanką w parku. Gdzieś grała przyjemna muzyka skrzypcowa. Były tu świece i więcej płatków róż. Stół był rozstawiony dla dwóch osób, Teraz do niej dotarło, że Ichigo zorganizował romantyczną kolację. Poczuła przyjemne ciepełko w brzuchu.

* * *

Chłopak krył się za drzewem i trzymał małe pudełeczko, przypatrując się mu ze zdenerwowaniem. Nie chciał, by go dziewczyna odrzuciła. Bał się usłyszeć słowo: "Nie". W kocu wziął głęboki wdech i wydech. Schował pakunek dla Sa-chan. Wyłonił się zza drzewa. Zobaczył już dziewczynę, która stała, będąc w szoku. Chłop wykorzystał okazję i objął ją w tyłu w pasie. Dziewczyna zadrżała ze strachu, ale poczuła ciepło i dotyk, w którym rozpoznała Ichiga.
- Ja ciebie też - odpowiedziała. Chłopak oderwał się niechętnie i wziął dziewczynę za rękę i ucałował ją. Dzisiaj zachowywał się, jak prawdziwy dżentelmen. Chciał, aby ten wieczór był wyjątkowy, chciał zrobić dobrą atmosferę, na to co miał powiedzieć. Zaprowadził dziewczynę do stolika i odsunął jej krzesło. Usiadł obok.

* * *

Po udanym posiłku nadszedł czas na wyznanie uczuć. Chłop zarumienił się i od kelnera wziął kwiaty dla dziewczyny. Wyjął z kieszeni pudełeczko. Ukląkł na jedno kolano i mówił.
- Wiem, że znamy się od roku, ale czas spędzony z Tobą był najlepszy w moim życiu. Poznałem kobietę, która mnie kocha i mam z nią dziecko, dla tego też, chciałam cię prosić o rękę, czy ty wyjdziesz za mnie? - był bardzo czerwony. Sa-chan wytrzeszczyła oczy w szoku. jej serce mocniej zabiło.
- Tak, wyjdę za ciebie - powiedziała szczęśliwa. Chłopak wręczył jej kwiaty, a po chwili założył pierścionek z brylantem na palec wskazujący.
- Kocham cię - wydukał i zbliżył się do dziewczyny, ciągnąc ją w jego stronę. Cieszyło go, że się zgodziła.
- Ja ciebie też - odpowiedziała i złączyli swoje usta w namiętnym i magicznym pocałunku. Ich oboje wypełniała teraz niezwykła radość i szczęście...

Rozdział 34 - Koniec szkoły

Oddano poprawki . Nadszedł moment, czy Sado i Renji dostali ze wszystkich testów po czwórce. Siedzieli zdenerwowania w ławkach. Rozpieczętowali koperty, w których mieli wyniki.... Okazało się, że obaj zdali i dostaną świadectwo.
- A tak się bałem - odetchnął z ulgą Renji.
- Kto, by pomyślał porucznik się boi? - uśmiechnął się zadziornie Ichigo.
- Zamknij się! - krzyknął i złapał go za kołnierz.
- Bałeś się! - jeszcze bardzie wkurzał rudowłosego. W końcu porucznik walnął go pięścią w twarz, przez co Ichigo poleciał na drugą stronę sali i walnął w nic nieświadomą Sakurę. Odepchnęła chłopak z wielkim hukiem i wstała, mimo bólu. Spojrzała gniewnie na chłopaków.
- DRANIE! - warknęła w ich stronę i walnęła każdego w brzuch. Oni potulni, jak pieski ukucnęli i zaczęli przepraszać, gdyż gdy Sa-chan się złościła przypominała Kaukaku.

* * *

Nadszedł piątek. Ostatni dzień roku szkolnego. Dziś będą wydane świadectwa uczniom. Przyjaciele zdali ostatnią klasę i mogą iść wreszcie na studia. Każdy przyszedł ubrany na galowo. Sakura była nadal zła na chłopaków. Przecież muszę uważać. Ona nie chciała tracić swojego dziecka.
- Nie odzywajcie się do mnie. Przez mogłam stracić dziecko. Całe szczęście, że lekarz powiedział, że to nic poważnego i nic nie zagraża życiu mojemu potomstwu. A wy w końcu dorośnijcie, a szczególnie ty Ichigo. Będziesz niedługo ojciec, a ty zachowujesz się, jak jakiś niedojrzały i rozpuszczony szczeniak. Myślisz, że będę chciała by z takim kimś? Nieodpowiedzialnym, że w głowie mu tylko zabawa? - do jej oczu napłynęły łzy.
- Sa-chan - Hime podeszła do niej i złapała za rękę i odprowadziła od chłopaków. Widocznie musiała pobyć z przyjaciółką.
- Sakura - krzyknął za nią Kurosaki. To nie tak, jak ona myśli... A może jednak?
- Ichigo zostaw ją teraz samą. - zatrzymał go Sado.
- Cholera.... Ale muszę... - tłumaczył się nieporadnie. Zacisnął ręce w pięści. Myślał, ze go szlag zaraz trafi, jak straci swoją dziewczynę.

* * *

Wszyscy uczniowie zebrali się na sali gimnastycznej. Tam było rozdanie nagród, apel, krótkie ogłoszenia, oraz życzenia i ostrzeżenia na wakacje. Każdy z uczniów udał się do klasy.
- Sakura Ayasawa - została wyczytana, po odbiór swojego świadectwa. Ichigo patrzył na nią z dumą. Była bardzo inteligentna, zresztą, jak Orihime i Ishida. Sa-chan ignorowała chłopaka. Reszta klasy też otrzymała świadectwa. Ichigo wyciągnął z kieszenie małe granatowe pudełeczko, w kształcie serca. Popatrzył na niego z uczuciem i szczęściem, ale i ze smutkiem. Musiała coś zrobić, bo inaczej straci Sakurę, a tego wcale nie chciał. 

Rozdział 33 - Poprawki

Sakura w końcu zamieszkała razem z Ichigo. Matka Sa-chan wcale się z nią nie kontaktuje i nie uważa dłużej jej za swojej córkę. Po prostu ocenia ją za typiarę puszczalskiej, którą Sakura nie jest. Ona robiła to, tylko z miłości. Po za tym wszystko układało się świetnie. Ojciec Ichiga zaakceptował ten fakt i uznał Sakurę, za swoją trzecią córkę. Oczywiście powiedział to plakatowi, na którym widniała Masaki.

* * *

Klasa Ichiga była napiętym nastroju, bowiem dzisiaj mieli oddać wyniki testów. Ich wyniki były wywieszone w każdej klasie:

1. Ichigo ze wszystkich testów uzyskał po 80 % - ocena 4+
2. Sakura ze wszystkich testów uzyskała po 90 % - ocena 5-
3. Renji ze wszystkich testów uzyskał 60 % - ocena 3-
4. Sado ze wszystkich testów uzyskał ponad 75 % - ocena 3
5. Orihime uzyskała ze wszystkich testów ponad 90 % - ocena 5 -
6. Rukia ze wszystkich testów uzyskała 65 % - ocena 4-
7. Ishida ze wszystkich testów uzyskał 100 % - ocena 6

Z ich przyjaciół testy musieli poprawić Renji i Sado, by mieć cztery, aby dostać się na studia.

* * *

Nadszedł dzień poprawek. Wszyscy trzymali kciuki za chłopaków. Chcieli, aby zdali. Sakura była szczęśliwa, że jej starania nie poszły na marne i dzięki niej Ichigo ma takie wysokie stopnie. Orihime zdążyła się pogodzić, z tym, że Ichigo chodzi z Sakurą, oraz to, że maja dziecko. Nikt inny o tym nie wie i lepiej niech tak zostanie...

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 32 - Ostrzeżenie

Jedna z piekielnych dusz została wysłana do świata ludzi. Miała pokazać, że Kokuto wcale nie żartuje. On w swojej zemście wszystko opracował. Przeczuwał, że Ichigo znajdzie kogoś na komu mu będzie zależy i z pewnością będzie straci kontrolę, gdy ta osoba w niewyjaśnionych okolicznościach zginie. Piekielna dusza przybrała postać listonosza. Kierowała się do domku mieszczącego się niedaleko parku.

* * *

Dusza zapukała do drzwi. Te się po chwili otworzyły.
- Dzień dobry, mam dla pani przesyłkę - powiedziała z uśmiechem dusza. Kobieta była matką Sakury. Sięgnęła po paczkę, ale po chwili przeszedł przez nią prą, powodując liczne rany na jej ciele. Dusza zostawiła kobietę, krwawiącą na samą śmierć.

* * *

Sakura był szczęśliwa. Za niedługo miał być koniec szkoły. Jej chłopak i przyjaciele zaakceptowali fakt, że będzie mieć dziecko, ale martwiła ją jednak rzecz. Czy jej mama będzie chciała ją widzieć? Sa-chan chciała z nią mówić, na temat jej związku z Ichigiem i jej dziecku. Kiedy dotarła pod dom, przeżyła szok. Do jej oczu napłynęły łzy.
- Nie!!! - krzyknęła na całe gardło i podbiegła do mamy. Ukucnęła. Zaczęła ją szturchać, przez co sobie pobrudziła ręce. Przyłożyła palce do szyi, nie było czuć pulsu. Sakura rozpłakała się bardziej. 
- Mamo! - krzyczała. Nie chciała, by odchodziła. Była jej rodziną. Nie miała nikogo oprócz jej. Mimo, że tak ją potraktowała, to nie miała nikogo.

* * *

Ichigo dowiedziała się wszystkiego od dziewczyny. Postawił sprawę jasno, ktoś czai znów na życie jego dziewczyny. Nie mógł na to pozwolić. Musiał za wszelką cenę ją obronić. Nie mógł jej stracić. Była dla niego wszystkim.
- Od teraz będzie zawsze przy mnie. Nie odstępuj mnie na krok - powiedział do niej poważnie, czule przytulając, by wreszcie się uspokoiła. Nie mogła przestać. Koszulka Ichiga była już mokra. Sa-chan zaczęła się bać o swoje życie. 
- To zapewne było tylko ostrzeżenie. - mówił w swoich myślach Kurosaki. Trzymał dziewczynę w żelaznym uścisku. Wiedział, jak się czuje, po stracie matki. Przybita i załamana, ale czas leczy rany...

Rozdział 31 - Ciąża

Z Sakurą ostatnio nie było dobrze. Miały napady omdleń i wymioty. Dusiła się, więc leżała w łóżku. Niestety, kiedy ponownie zemdlała zabrano ją na pogotowie, tam zrobiono jej badania, które świadczyły o tym, że jest w ciąży. Dziewczyna była tym tak zszokowana, że ponownie zemdlała. Nikt nie wiedziała o tym. Musiała powiedzieć swoim przyjaciołom, chłopakowi i matce. Jednak miała przeczucie, że nikt nie będzie z tego powodu skakał z radości.

* * *

Była już omówiona ze wszystkimi w małej kawiarence niedaleko parku. Była bardzo zdenerwowana i zestresowana. Zamówiła sobie gorącą czekoladę, którą piła powoli, by jakoś się odstresować. W torebce trzymała wyniki usg, była już w pierwszym miesiącu ciąży, nie było tego widać, ale dziecko się rozwijało. Kiedy pierwszy dotarł Ichigo, jeszcze bardziej się przeraziła, niż zazwyczaj.
- Cześć - ucałował dziewczynę w policzek siadając koło niej i przyciągając do siebie. Ona się rozpłakała. Bardzo chciała mieć dziecko, ale nie wiedział, jak na to chłopak zareaguje, czy on będzie też go pragnął. Bała się, że ją zostawi, z tego powodu. W jej głowie kłębiły się wątpliwości na temat miłości Ichiga do niej.
- Co się stało? - zapytał, czule głaszcząc ją po głowie.
- Ja.... - nie zdążyła odpowiedzieć, a wszyscy inni doszli do ich stolika i zasiedli.
- O czym chciałaś porozmawiać? - spytał Ishida. Wzięła głęboki wdech i jeszcze bardziej roniła łzy.
- Jestem w ciąży - powiedziała, wyciągając z torebki kopertę i pokazała wszystkim dokumenty.
- Że niby, jak to? - wydukał zaskoczony Ichigo. Reszta się nie odzywała, bo była w szoku.
- Co ci strzeliło do głowy? - krzyczała matka.
- Kto jest ojcem dziecka? - zapytała Truskawka.
- Ty, Ichigo - odpowiedziała i czuła, jak kolejne łzy płyną po jej policzkach.
- Ty chyba żartujesz? - oburzony ton matki sprawiał, że dziewczyna spakowała rzeczy i uciekła z kawiarni. Ona po prostu wiedział, co będzie.
- Zaczekaj - krzyknął za nią chłopak. Nadal był tą wieścią oszołomiony, ale ona chciał być ojcem, może nie teraz, ale weźmie odpowiedzialność, za to co zrobił.

* * *

Truskawka znalazł dziewczynę w parku siedząca na ławce, która płakała zawzięcie. Podszedł do niej i mocno w siebie wtulił. Uśmiechał się sam do siebie. Ich dziecko, to owoc ich łączącej miłości.
- Zostaw mnie. Przecież nie chce mnie, prawda?
- Nie gadaj bzdur. Byłem tylko zaskoczony. Ciesze się, z naszego dziecko. Na pewno się poradzimy. Będzie dobrze. Chcę być ojcem. Nasi przyjaciele też się cieszą, ale twoja matka była tak wściekła, że kazała ci nie wracać do domu. Ale mi matka. Zamieszkasz u mnie, dobrze? - zaproponował.
- Moja matka... Tak powiedziała? - dziewczyna jeszcze bardziej się rozpłakała, ale cieszyła się, że nie straci chłopaka, ani przyjaciół. Odwzajemniła tulasa chłopaka. Było jej smutno, że jej matka wyrzuciła ją z domu. Zraniła ją tym. Ichigo postanowił zaopiekować się Sakurą, gdyż ona była jego miłością i w ogóle usiał wziąć odpowiedzialność za swój czyn, to przez nią, ona jest teraz w ciąże, ale nie żałuje tego. Chciał mieć to dziecko.

Rozdział 30 - Zdrajca jest wśród nas?

- Co mamy zrobić panie? - spytała jedna z piekielnych dusz.
- Sprawcie, by wszyscy myśleli, że wśród nich jest zdrajca. - Kokuto śmiał się, by szczęśliwy, ze jego zemsta się dopełni.
- Tak panie - dusza oddaliła się i zaczęła swe działania. Przybyła do świata ludzi i przybrał formę shinigamiego. Zaczaiła się na innego i przejęła jego piekielnego motyla, co dało jej przejście do Seretei. Nikt nie zorientował się, że to tylko podstęp.

* * *

W Sole Society zanotowano zgony w południowej części Rukongai, których ilość przekraczał tysiąc osób, w Seretei jeden z kapitanów dostał obrażeń. Nikt nie wiedział co się dzieje. Zwołano zebranie kapitanów.
- To wyjątkowa sytuacja. Musimy być w gotowości - mówił Yamamoto.
- Tak jest - wszyscy inni tak stwierdzili.
- Sytuacja ze zdrajcami może się powtórzyć. A wiec ogłaszam, że zdrajca jest wśród nas - spojrzał na wszystkich podejrzliwie. Każdy z nich mógł być zdrajcą i zrobić coś takiego.
- Gdzie wasze raport? - zapytał.
- Porucznicy maja je przynieść. - odpowiedział Kyoraku.

* * *

Tymczasem piekielna dusza siała chaos i zniszczenia. Mordowała, gdzie popadnie wszystkich, których spotkała po drodze, jednak zaprzestała tego i zniknęła. Została z powrotem ściągnięta do piekła i zabita. Kokuto musiał poświecić jedną z ich, by jego plan mógł iść na przód. Swój pal realizował małymi, lecz bardzo szczegółowymi krokami.

Rozdział 29 - Randka

Była sobota. Zbliżało się lato. Co raz częściej grzało słońce, nie dając żyć naszym bohaterom. Ichigo postanowił zabrać Sakurę na niezapomnianą randkę. Chciał, ja lekko ucieszyć, by zapomniała o tych wszystkich smutkach. Umówili się na dziesiątą w parku.
- Cześć - uśmiechał się chłopak, całując dziewczynę w policzek.
- Taa.
- Ej, nie smutaj, bo ja zaraz zrobię się smutny. To nasz dzień. - burknął obrażony. Dziewczyna odżyła i spojrzała na jego fochniętą minę.
- Nie obrażaj się, Ichigo. - spanikowana całowała chłopaka po buzi, sprawiając, że ten uśmiechał się zadziornie.
- Chyba nie możesz bez ze mnie żyć. - dziewczyna momentalnie się zarumieniła i walnęła chłopaka w głowę.
- Idiota - krzyknęła.

* * *

Razem poszli do kawiarni, gdzie zjedli pyszne lody truskawkowe, który postawił chłopak. Udali się potem do kina, gdzie obejrzeli jakiś horror.
- Aaaaaaaaaaaa - krzyczała dziewczyna ze strachu. Chłopak napawał się dumą, że dziewczyna sama do niego się przytula. Oczywiście n też ją tulił, żeby nie było.
- Ciiiii. Już wszystko w porządku. Nie bój się. Jestem tutaj - mówił do niej zatroskany. Jeszcze bardziej ją do siebie przytulił. Wiedział, że niedługo musi znaleźć jakieś mieszkanie dla siebie i Sa-cha, oraz ich wspólnego dziecka.

* * *

Na sam koniec poszli na rzekę, gdzie Ichigo opowiedział jej, jak stracił swoją mamę. Sakura była tym totalnie zszokowana. Chłopakowi do tej pory jest ciężko, ale mówić to jej odetchnął z ulgą. Mógł to powiedzieć komuś, kogo kocha. A nią była Sa-chan. 
- Kocham cię - powiedział otwarcie.
- Ja ciebie też. - burknęła dziewczyna się rumieniąc. Pocałował ją.

Rozdział 28 - Nowa przygoda

Gdybym była deszczem, łączącym ze sobą niebo i ziemię, które w swej istocie nigdy nie będą razem, mogłabym połączyć ze sobą dwa serca?

Minęło kilka miesięcy od pokonania Yukine i jego całej organizacji. Był od tego święty spokój. Houce Mondo było bez żadnego władcy, nikt tam nie panował, żyły tak Hollowy, wszystkie arrancary wybite. Znów równowagą pomiędzy światami stała się zauważalna. Niestety, jak każdy spokój musi być kiedyś zniszczony. Od dawna w świecie piekieł dzieją się dziwne rzeczy. Niektórzy grzesznicy zostają zabicie, ale już nie są odrodzeni. To wpływa źle na ludzkie dusze. Ataki Hollowów są intensywniejsze. A co najgorsza shinigami, którzy patrolują świat ludzi są zabijani, w sposób wypalania ich ciał. 

* * *

- Nareszcie, nareszcie uda mi się wyjść z tego piekła. Zemszczę się na nich wszystkich. - śmiał męski głos, uwięziony głęboko w podziemiach. Był nim Kokuto. Jest on wysokim i szczupłym mężczyzną. Jego główną cechą, jest to, że na twarzy nosi czarny bandaż. Wystaje tylko lewe oko, o barwie fioletu. Skóra Kokuto jest bardzo jasna i posiada on białe włosy. Nosi bandaże, by zakryć swoje oparzenia.
- Co mamy zrobić? - zapytały piekielne dusze.
- Na razie nic, czekajcie na mój rozkaz. Już niedługo wszystko się urzeczywistni. - zaczął się śmiać psychopatycznie. Bardzo chciał wyjść z piekła, chciała się zemścić na tych, którzy z powrotem uziemili go w piekle. Jego plan był bardzo dopracowany, bowiem, był tu zamknięte na kolejne lata i zdążył, co nie co przemyśleć. Jego wrogiem był nie, kto inny, jak Ichigo. Przez te kilka lat, go bacznie obserwował. Mógł to uczynić w swoich podziemiach i systemie obserwowania piekielnych dusz.

Rozdział 27 - Ważne testy

Nastąpił ciężkie chwile, w postacie testów decydujących, czy ktoś ma szanse na wymarzone studia, czy będzie musiał jeszcze pisać poprawki. Wszyscy uczniowie znaleźli się w szkole o godzinie ósmej. Mieli pisać dokładnie cały dzień, z języka polskiego, matematyki, japońskiego, angielskiego i biologii. Każdy miał przydzieloną klasę. Nikt nie mógł się spóźnić, bo unieważni mu to testy. Każdy wszedł do klasy. W jednej sali znajdowała grupa Ichiga, razem z Keigo i Tatsuki. Dla Ichiga było to pocieszające. Zasiedli do miejsc. Rozdano im testy. Nastąpiły małe sprawy organizacyjne. Było kodowanie testu i odklejanie naklejek zabezpieczających. Mieli pięćdziesiąt minut na napisanie testu. Nauczycielka przypomniała o wprowadzaniu odpowiedzi na karcie. Pisali teraz polski i matematykę. Dzięki temu, że przyjaciele mieli razem spotkanie przygotowujące na te testy, mieli łatwiej, bo okazało się, że to co opowiedziała im Sa-chan było na tych sprawdzianach.

* * *

Nastąpił czas oddania sprawdzianów. Wszyscy wyszli z sali i udali na przerwę.
- I jak wam poszło? - zapytał Kurosaki.
- Dobrze.
- Bardzo dobrze. Materiały przygotowane przez Sa-chan okazały się trafne i to było na teście. - uśmiechała się Hime.
- Uważam, że wszyscy napiszemy na przynajmniej siedemdziesiąt procent - mówił Sado.
- Może. - Renji tylko nic sobie z tego nie robił. Jego obowiązki i Rukii przedłużyły się, bo przeczuwali, że stanie się coś nowego, coś jeszcze bardziej okropniejszego, od tego co było...

* * *

Reszta testów nie poszła wszystkim tak słabo, okazało się, że poszła nawet lepiej niż się spodziewali. ich wyniki miały być już w następnym tygodniu. Teraz tylko musieli świętować, że w ogóle udało im się szczęśliwie to napisać, bez żądnych kłopotów, czy komplikacji.
- Idziemy do baru. Musimy to uczcić - zaczęła gadać Hime. Inni tylko przystąpili na tę propozycję i poszli w kierunku baru.

Rozdział 26 - Bliskość

- Czy to będzie twój pierwszy raz? - zapytał Sakurę, a ona pokiwała głową.
- Tak, a twój?
- Mój też.
- Rozumiem - chłopak bardziej się zestresował.
- Na pewno tego chcesz? - wydukał zdenerwowany.
- Tak, chce. - zapewniła go i pogłaskał po policzku.
- Powiesz stop, a przestanę. - wziął dziewczynę na ręce i oddalili się od ogniska, kierując się do swojego namiotu. Dotarli na miejsce, a Sa-chan rozpięła "wejście". Ichigo położył ją. Pochylił się nad nią i oblizał wargę. Wbił się w je usta bardzo namiętnie. Jego ręka zaczęła błądzić po jej ciele. Dziewczyna objęła go za szyję i bez zastanowienia odwzajemniła pocałunek. Robiło im się strasznie gorąco...
- Mogę? - spytał podwijając bluzkę dziewczyny do góry.
- Oczywiście - wyszeptała cicho i po chwili już byli rozebrani ze swoich odzień. Chłopak przystąpił do działania. Zaczął ją delikatnie, aczkolwiek lekko cmokać po jej obojczyku, schodząc niżej dochodząc do piersi. Owinął językiem jej sutki, przyprawiając ją o ciche jęki. Ich ciała wspólnie ze sobą współgrały, wypełniała ich potrzeba drugiej osoby. Czuć w powietrzu mieszankę szczęście, spełnienia i miłości. Ichi był zakłopotany, gdy spojrzał z góry na dziewczynę. Była naprawdę bardzo piękna. Matka natura nie próżnowała. Obdarzyła ją gorącymi, ognistymi kobiecymi walorami. Każdy chłopak chciałby mieć taką dziewczynę. Jęki Sa-chan był jeszcze głośniejsze, gdy Ichigo zaczął przygryzać jej sutki. Zdał się na odważniejsze czyny. Napierała go dziwna duma, że on jest jej pierwszym. Chciał, by ta noc była dla nich wyjątkowa i niezapomniana. Wsunął dłoń pomiędzy jej nogami  i wsadził palec do jej kobiecości, sprawiając, że ta poczęła krzyczeć. Ta cała sytuacja sprawiała, że czuli ogromne podniecenie, zmieszane z wielką żądzą. Chłopak nie próżnował i zaczął palcem poruszać. Dziewczyna zaczęła się wić na strony. Nieświadomie umieściła dłonie na swoim biuście i masowała go po chwili. To spotęgowało większe podniecenie chłopaka. Wyjął palca. Odczuwał satysfakcję, że sprawiał przyjemność swojej ukochanej. Uśmiechali się, Ichi złączył ich czoła i ustawił się pomiędzy jej nogami. Obiema dłońmi złapał ją za biodra.
- Mogę? - musiał wiedzieć, czy naprawdę jest na to gotowa.
- Znasz odpowiedz. - odpowiedziała, a on przystąpił do działania.
- Nie martw się będę czuły i delikatny. - uspokajał ją. Pogłaskał ją po głowie i wszedł w nią jednym sporawym ruchem. Wchodził w nią powoli i delikatnie. Uważał, by nie zrobić jej dużej krzywdy. Doszedł do końca, ale natrafił na opór. Dziewczyna spojrzała na niego przerażona.
- Spokojnie - ucałował ją w powieki. Leciutko nacisnął na jej błonę, nie sprawiając bólu. Robił to powoli, ąż po kilku "parciach" błona pękła. Krew się polała na pościel. Sakura nie odczuwała bólu, bo chłopak był czuły i delikatny. Chciał, aby ta chwila była naprawdę magiczna. Zaczął bardzo szybko się poruszać, kiedy zdał sobie sprawę, że ona co raz bardziej jęczy, bo to się jej podoba.
- Ichigo - krzyczała, z przyśpieszonym głosem jego imię. Chłopak tracił kontrolę nad swoimi ruchami. Jęczał razem z dziewczyną.
- Tak?
- Szybciej - spełnił jej życzenie i poruszał się niesamowitą prędkością. Skakał na dziewczynie praktycznie. Przyciągnął ją do siebie założył jej nogi na swoje biodra. Doszedł do samego końca. Pocierał palcem o łechtaczkę dziewczyny, aż ta pod wpływem doznań poznała smak rozkoszy. Czuł było wonie kobiecych soków. Chłopaka już nie mógł wytrzymać i spuścił się, zalewając kobiecość dziewczyny. Jego twarz oblała ulga. Ułożył się koło niej i przytulił do siebie.
- Dziękuje - burknęła zarumieniona, dysząc. Razem zasnęli spełnieni i ucieszeni.

Rozdział 25 - Ognisko

Wszyscy przystąpili do pracy. Miało być dzisiaj wieczorem klasowe ognisko. Każdy przynosił coś na rozpałkę,  to drewno, jakieś suszone chwasty i tym podobne rzeczy, byleby były dobra do rozpalenia. Ktoś jeszcze niósł kamienie, by ułożyć koło i na nim umieścić coś na opał. Wszystko szło, jak spłatka. W lesie rzeczy było pod dostatkiem. Klasa Ichiga zebrała niezłą sumę kiełbasek, kaszanek, karkówek, czy żeberek, a do tego jakieś picie,  ketchup i musztardę. Ichigo i Sakura nie wiedzieli, że dzisiejszy wieczór będzie dla nich najlepszy w życiu. Nie spodziewali się.

* * *

Wszystko było gotowe, można było zacząć ognisko. N ruszt wrzucone całe mięso, które piekło się na wielkim durszlaku. Przyjaciele zasiedli przy nim i tak samo, jak reszta zaczęła śpiewać. Ichigo przyciągnął do siebie Sa-chan i przytulił ją, całując w czoło. Ta się w niego wtuliła. Darzyli siebie bardzo głębokim uczuciem. Nawet nauczyciele to wiedzieli, ale przymykali na to oczy. Na każdym kroku ta para okazywała sobie miłość, poprzez spojrzenia, przypadkowy dotyk rąk, czy pocałunki. Wydawali się idealną parą. Ale nie byli właśnie nią. Ostatnio między nim, a nią dochodziło do kłótni, przy którym kończyło się na płaczu dziewczyny. Ichigo chciał ratować związek, dlatego też postanowił zbliżyć się do niej na całej linii. Postanowił okazywać czułość jej jeszcze bardziej.
- Piękne, prawda? - zapytał.
- Taa - odpowiedziała z przekąsem.
- Ej. co tak smutasz?
- Nie twoja sprawa. - burknęła zarumieniona. Po chwili odwróciła wzrok. Chłopak zagryzł dolna wargę i pocałował dziewczynę w usta, przy wszystkich.
- A właśnie, że moja. Sprawiasz, że ciebie pożądam, płonę od środka. Dlaczego musisz być taka śliczna? - wydukał podniecony, as potem spojrzał a jej twarzyczkę. Miała jeszcze większe rumieńce, niż wcześniej.
- Przestań.
- Nie mam zamiaru, pragnę cię i bardzo kocham. - odpowiedział, czule ją całując w czubek nosa.

* * *

Ichigo podszedł do ogniska bliżej i wziął dla siebie i swojej dziewczyny trochę mięska. Zasiadł z powrotem koło dziewczyny. Wycisnął trochę ketchupy i musztardy.
- Mam cię nakarmić? - zapytał, z troską.
- Jak chcesz - odpowiedziała wymijająco. Jej zrobiło się ciepło na sercu, że mu zależy na niej.

* * *

Po udanym posiłku włączyli się do zabawy. Porwał dziewczynę do tańca. Mimo, że ona, jak i ona czuł się zawstydzony. Musiał podjąć drastyczne środki. Tańczyli, aż do czerwoności, rozgrzewając tym samym swoje ciała, które potrzebowały wzajemnej pielęgnacji. Gdy piosenka się skończyła poszli za drzewo i zaczęli się całować bardzo namiętnie, tym samym przyprawiając sobie szybsze bicie serca. Całowali się tak zachłannie, że chłopak wziął dziewczynę ręce, ona czuła, jak robi się mokra.
- Zróbmy to. - wydukała zarumieniona, a po chwili wróciła do jego całowania.

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 24 - Wycieczka

Nastała niedziela. W niej miała się odbyć wycieczka do lasu. W którym to mieli spędzić ponad trzy dni. Będzie tam ognisko, śpiewy i kąpanie w jeziorze. Wszyscy będą mogli podziwiać drzewa i jaki tam jest ogólny krajobraz.
- Zamknijcie się - krzyknął Ichigo, który od kilkunastu minut musiał wysłuchiwać narzekań Renjiego i Ruki, na temat tej wycieczki. Po co się w ogóle wybrali? 

* * *

Na samym początku nauczycielka wszystkich uciszała i przypominała, że w lesie należy zachować ciszy, gdyż może to wypłoszyć zwierzęta, które chciała sfotografować. Poszli zwiedzać młody lasek, w którym to drzewa były zagęszczone młodymi, zielonymi liśćmi. Skierowali się w stronę miejsca na obóz, gdzie mogli rozstawić swoje namioty. Nikt nie mówił ,ze nie można być z dziewczyną namiocie, więc tak zrobił Ichigo i Sakura. 
- No to jesteśmy - powiedziała uradowana dziewczyna.
- Taa - pogłaskał ją czule po głowie. Cieszy się, że może spędzić trochę czasu ze swoją Sa-chan, która aż każdym ich rozstaniem płakała. Wiedział, że ona go potrzebuje i kocha. Dlatego też chciała się do niej jeszcze bardziej zbliżyć i zrobić to podczas tej wycieczki.
- Jak tu pięknie - mruknęła Orihime.
- Yhy - żachnęła Rukia, wywracając oczami. Nie lubiła tyle zieleni.
- Nie narzekaj, przecież tu naprawdę jest ślicznie. - oburzyła się Hime. Sa-chan poklepała ją po plecach uspokajająco. Po chwili już na niej leżała i łaskotała ją wszędzie.
- Nie pomocy! - śmiała się, nie mogąc opanować. Do jej oczy napłynęły łzy. Każdy wiedział, zę, jak Sakura jest w dobrym humorze i chce się podroczyć z Hime, to nikt nie powinien jej przeszkadzać, bowiem ona wkurza się i potrafi wyłamywać komuś kości.

* * *

Rozstawili namioty.  Była jedynie tu cała klasa Ichiga. Renji drażnił się z Kurosakim który był już tak wściekły, że nie wytrzymał i rzucił się na chłopaka z pięściami.
- Uspokój się, Ichigo! Wiesz, że Cię kocham? - pokiwał głową. Pogłaskała go po głowie i wbiła się w jego usta bardzo namiętnie, na co chłopak mruknął z przyjemnością. Oderwał się, cmokając ją w czoło i zostawiając ją niezaspokojoną, lubił czasami ją tak drażnić.
- Tak, wiem... Tylko, żę gdy inny do ciebie stratuje, albo przynajmniej ciebie komplementuje staje się podejrzliwy i zazdrosny. - odpowiedział.
- Nie martw się. Ja cię nie opuszczę, ale wiesz ty co? To takie słodkie i urocze. - dodała, tuląc się do niego z iskierkami. Cieszyła się, że łączy ich tak głębokie uczucie. Jednak nie lubiła, gdy drażnił ją w ten sposób.

wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 23 - Trening

- Ichigo puść mnie! Ja się mogę spóźnić! - krzyknęła brązowowłosa.
- Nie mogę. 
- Czemu?
- Będę tęsknił, wiesz? Wczoraj wyglądałaś naprawdę ślicznie. Cieszy mnie, że zostaliśmy królem i królową balu. - odpowiedział. Trzymał ją w swoich ramionach, wcale nie chcąc puścić.
- Co ja z Tobą mam? - westchnęła ciężko.
- I tak wiem, ze mnie kochasz i ci to nie przeszkadza. - dziewczyna się zarumieniła i szarpała się ponownie. Wiedział, że spóźni się na trening pływania.
- Proszę cię, Ichi. 
- A co będę z tego miał? - zapytał.
- Dam ci całusa i kupie lody, na poprawę humoru. - uśmiechnęła się, kiedy chłopak ją puścił. Obiecała mu to, więc tak zrobi.

* * *

Przybiegła szybko przebrana na basen. jej trenera jeszcze nie było, za co było wdzięczna bogu, który tak bardzo nie kusił losu. Szczęście jej dopisało.
- Uf... Udało się! - odetchnęła z ulgą. Poprawiła czepek i gogle i wskoczyła do basenu, nie czekając na trenera.

* * *

Dostała pracę domową, czyli nadrobić sto basenów w stylu grzbietowym. Jej trener nie przyszedł, a dostała wiadomość od jego kolegi, bo jakie tam ważne sprawy. Przez takiego trenera to może tylko przegrać zawody dziewczyna. To jej się nasuwało na myśl. Miała powoli dosyć tego nauczyciela.

Pół godziny później

Wyszła z basenu zmordowana i zmęczona. Przypomniał sobie, że obiecała coś Ichi'emu. Poszła do spożywczaka po lody i gdy tylko go spotkała dała mu namiętnego całusa, który szybko odwzajemnił. Nie trwało to zbyt długo, gdyż zajadali się potem lodami, karmiąc siebie nawzajem. Nie wiedzieli, że ich ta sielanka może się skończyć dosyć szybko, bo chodzą posłuchy o nowym złu, które czai się w ciemnościach.

Rozdział 22 - Bal szkolny

- Jesteś już gotowa? Spóźnimy się! - krzyknął już z irytowany Ichigo.
- Chwila, już schodzę. - chłopak wypuszczał powietrze z ust, z bardzo charakterystycznym świstem. Nie lubił długo czekać.
- Okej - burknął niezadowolony. Słychać było stukot obcasów, co oznaczało, że dziewczyna wreszcie szła. Ichi odetchnął z ulgą. Musieli już być na miejscu. Stanęła w progu i dosłownie oniemiał. Jego buzia wszystko wyrażała. Był zszokowany, tym, że tak pięknie wygląda. Przełknął nerwowo ślinę zarumieniony. Odwrócił wzrok. W twej czarnej, falbankowej sukience od niego prezentowała swoje atuty doskonale. Odsłonięte ramiona, plecy, nogi i zaraz jej piersi. Sa-chan się okręciła. Jej niesforne, rozpuszczone dotąd włosy zastępował królewski kucyk, z ładną kokardą.
- I jak wyglądam? - zapytała.
- Pięknie. - chłopak się uciszył, czując się bardziej zakłopotany. Mama Sakury zrobiła im pamiątkowe zdjęcie. To był dla nich wyjątkowy wieczór.

* * *

Znaleźli się na sali gimnastycznej, która była przyozdobiona serpentynami, balonami i kulą, jak w dyskotece. Po prawej stronie były stoiska z jedzeniem i piciem. Po lewej lada, za której stał didżej. Na środku był parkiet na którym tańczyły już pary, w rytm szalonej, rytmicznej muzyki. Sa-chan pociągnęła chłopa na środek. Rwała ją do tańca. Zauważyli swoich przyjaciół. Ichigo zaciągnął ją tam. Jego dziewczyna nie była z tego faktu zadowolona, ale udała szczery uśmiech.
- Yo.
- Cześć - dziewczyna uśmiechnęła się szerzej. Był tu Sado, Hime, Renji, Rukia i Ishida.
- Cześć - każdy z przyjaciół odpowiedział tym przywitaniem.
- Jak tam? - zapytała -Sachan. Jednak nikt nie odpowiedział, bo zaczęli się patrzeć na Sakurę.
- Dasz nam z nią zatańczyć? - spytał Sado, Ishida i Renji, będąc zarumienieni.
- Nie ma takiej opcji.
- Co? - burknęła zawstydzona dziewczyna.

* * *

Grupka przyjaciół tańczył wspólnie. Ichigo był zły, wręcz wściekły, że na innych zrobiła, aż takie wrażenie jego dziewczyna. Był bardzo blisko niej. Dziewczyna posłusznie trzymała się jego. Czuła się przy nim bezpiecznie i wcale nie chciała wszczynać kłótni. Puszczano wolną muzykę. Chłopak oddalił się z dziewczyną, trochę dalej. Przyciągnął ją do siebie i objął w pasie. Ona zaś zarzuciła mu na kark ręce i splotła palce dłoni. Ucałował ją w czoło.
- I jak się bawisz? - zapytał.
- Świetnie, bo jestem z Tobą.
- Naprawdę? - nie wierzył.
- Naprawdę kochany. - zapewniła.
- To dobrze, ciesze się. - odetchnął ponownie z ulgą.

* * *

Nadeszło głosowanie. Na króla i królową balu. Wszyscy oddawali głosy do specjalnej skrzynki. Głosowanie nie trwało długo. Wrócili do zabawy. Znów puszczano muzykę, dopóty nie ogłoszono wyników. Na środku stanęła nauczycielka i zaczęła mówić:
- Królem balu zostaje.... Ichigo Kurosaki - chłopak był w wielkim szoku i jego przyjaciele popchnęli ich na środek.
- Natomiast Królową.... Sakura Ayasewa. - Sa-chan tak się ucieszyła, ze pobiegła do swojego chłopak przytulając się.
- Jesteśmy najlepsi - uśmiechała się.
- Mamy jeszcze miejsca specjalne, w postaci siostry i brata pary. Są nimi: Ishida Uryu i Orihime Inuoe - przyjaciel też byli tym zaskoczenie, ale posłusznie wyszli na środek. Wszystkim założono korony na głowę i zwycięska para zaczęła tańczyć wolnego. Ichi nie mógł wytrzymać i w końcu ucałował swoja wybrankę serce, Ona odwzajemniała to. Ich pocałunek trwał dosyć długo, a wokół nich było słychać tylko gwizdania. Byli popularną parą w szkole. Reszta balu była udana. Gdy nadszedłszy koniec, wszyscy rozeszli się do domów.

Rozdział 21 - Zawody pływackie

Nastąpił ważny tydzień. W nim odbywały się etapy zawodów pływackich, w których to Sa-chan brała udział. Jej ulubionym style był Kraul. Płynący znajduje się w pozycji na piersiach i wykonuje tzw. "nożyce" nogami, przy równoczesnym naprzemianstronnym ruchu rąk. Ruch ten polega na wyciągu na zmianę ręki przed siebie nad wodą i podciąganiu jej z powrotem pod wodą. Szybkość w kraulu uzyskuje się głownie za sprawą pracy rąk - ponad siedemdziesiąt procent, praca nóg to zaledwie - trzydzieści procent. Oddech wykonuje się poprzez częściowe wystawianie głowy nad wodę, wzdłuż jednej z rąk.Po za tym Kraul nie jest stylem pływackim, tylko sposobem pływackim. W trakcie zawodów pływackim zawodnicy pływają najczęściej kraulem w konkurencjach w stylu dowolnym i w ostatniej części dystansu konkurencji w stylu zmiennym. Ten sposób jest najbardziej efektowny i łatwo się go nauczyć, niż motylkowy, czy grzbietowy. Ichigo trzymał się za ręce, z Sa-chan. Cała szkoła już chuchał, że są razem. Wciąż do nich wszystkich nie docierało, że to wcale nie jest szok. Gdy ojciec Ichiga się o tym dowiedział, od Arisawy, to od razu zaczął wypytywać truskawkę, czy już między nimi coś było. 
- Przymknij się Renji - warknął w stronę rudej małpy.
- Nie mam zamiaru, twoja dziewczyna nie mam nic przeciwko. - odpowiedział z wrednym uśmiechem i niby przypadkowo tulił Sa-chan do siebie. Ona tylko cały czas się rumieniła.
- Zostaw ją.
- Nie.
- Ona jest moja, cwelu - Kurosaki był wściekły do tego stopnia, że stał się bardzo zazdrosny. Nikt nie miał prawa tykać jej, oprócz jego. Wziął po chwili dziewczynę na ręce, a ona posłusznie się w niego wtuliła. Wiedziałam, że byłby zły, gdyby tego nie zrobiła. Po za tym kochała jego bliskość i przy nim czuła się bardzo bezpiecznie. Ucieszył się z tego, co zrobiła dziewczyna. To jeszcze bardziej uświadczyło go, że chce być z nim.

* * *

Doszli na halę sportową. Ichigo, wraz, z Sakurą pożegnali się buziakiem ,bo dziewczyna musiała iść do przebieralni. Ichigo, razem z Rukią, Renjim, Orihime, Sado i i Ishidą poszli na trybuny, oczywiście przebrani w kąpielówki i inaczej, by ich nie wpuszczono. Niestety przepisy, to przepisy. Trzeba je przestrzegać, a nie łamać.

* * *

Sa-chan wyszła na basem ubrana w dwuczęściowy strój sportowy. Miała na sobie topki i majtki, w granatowym odcieniu. Zauważyła swoich przyjaciół i pomachałam im. Gdy Ichigo tylko ją ujrzał, to z początku stał się czerwony, ale to było dla niego za dużo, z jego nosa sączyła się krew. Pomyślała, że miał o niej jakieś nieprzyzwoite sny.
- No Ichigo z twojej dziewczyny to niezła laska. - Renji zaczął tylko gwizdać. Ocuciła Ichi'ego Orihime, z wrażenia. Nie mógł wyrzucić z głowy jej przecudownych kształtów. Miał idealne, średniej wielkości piersi, długie nogi i mały, jędrny tyłek. A ten strój tak dobrze to podkreślał.
- Taa... - wyszeptała cicho i podniósł kciuk do góry, że wszystko jest w porządku.

* * *

Nastąpiła pierwsza runda na styl motylkowy. Sakura startowała ostatnia na styl dowolny, czyli kraul by wygrać puchar i przejść do mistrzostw stanowych. Obserwowała przeciwników. Niektórzy z nich wyglądali, że nie da się pokonać. Jednak wiara, że jej przyjaciele i chłopak kibicuje potęgowało jej pewność siebie. Westchnęła pod nosem ciężko.
- S - krzyknął Ichigo.
- A - krzyknął Ishida.
- K - krzyknęła Hime.
- U - krzyknął Sado
- R- krzyknął Renji
- A - krzyknęła Rukia. Wszyscy spojrzeli się na nich, jakby byli jakimiś vodo. Ale po chwili tego zaprzestali i obserwowali pływaków.

* * *

W końcu nadeszła kolej Ayasawy. Ustawiła się na bloku startowym. Po chwili przybrała odpowiednią postawę. Nacisnęli gonk i wystartowała z innymi. Ja na razie była na prowadzeniu, ale po drugim okrążeniu wyprzedziła ją Arisawa. Ta wkurzyła się i próbowała ją dogonić. Musiała dostać pierwsze miejsce. Chciała przejść dalej. Ukradkiem widziała, jak Ichigo na nią patrzy. Nie mogła go zawieść. Musiał być z niej dumny, top dało jej pewny skrawek motywacji. Prz śpieszyła. Znalazła w sobie nieznaną siłę i w ostatnim półmetku wyrównała szanse i była pierwsza. Dopłynęła na meta, zaraz po niej Tatsuki. Ona naprawdę wygrała. Jej serce waliło bardzo szybko. Jej znajomi szybko do niej zeszli, ale jaklo pierwszy Ichigo. Niedługo potem znalazła się w wielkich ramionach truskawki. Zaczeła płakać ze szczęścia. Naprawdę jej się udało. Chłopak przez przypadek złapał dziewczyna za pośladek, a ona cichuteńko jęknęła. Po chwili dała mu z liścia w twarz i zarumieniała się.
- Zboczeniec - syknęła w stronę truskawy. On sam zaczął się czuć zakłopotany.
- Przepraszam. Ja to zrobiłem niechcący - tłumaczył się. Przybliżył się, a ona kopnęła go w brzuch.
- Zboczeniec, ale kochany zboczeniec - ukucnęła przy nim i ucałowała go w usta. Te po chwili przytulił ja znów.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 20 - Wyznanie uczuć

- Bo ja... - przerwał na chwilę.
- Co się stało? - zapytała.
- Kocham cię - mruknął zażenowany chłopak.
- Że co?
- Naprawdę kocham cię mocno. Tak bardzo bałem się, że cie już stracę. - dodał jeszcze po chwili.
- Ale...? Jak to?
- Kocham cię. - powtórzył. Serce dziewczyny wykonało wielkie salto. Cieszyła się, że jednak jej uczucie jest odwzajemnione. 
- Ichigo... Ja ciebie też - odpowiedziała Sa-chan. Kurosaki odetchnął z ulgą i w końcu złączył usta w namiętnym pocałunku. Przyciągnął do siebie bardziej dziewczynę. Ona objęła go za szyje, mocniej wbijając się w jego usta. Oboje czule szczęście, radości, że ich uczucie wreszcie połączyło się w jedno. Stali się jednym sercem. Już nie byli przyjaciółmi, stali się teraz kochankami własnej miłości. Trafiła w nim strzała kupidyna. Według niego byli pisani sobie od początku. Chłopak położył dziewczynę na zimnej podłodze. Oderwał się.
- Naprawdę bardzo się bałem, że Cię już nigdy nie zobaczę. Ciesze się, że już po wszystkim. Niebezpieczeństwo minęło. Pokonałem Yukine. Od teraz już będziemy razem. - szybko powiedział i znów pocałował ją. Ich usta łączyły się w przyjemności, wypełniającej ich ciała po brzegi, powodując małe dreszcze. Obydwoje cieszyli się swoim małym szczęściem. Od tego czasu stali się parą.

* * *

Wszystko skończyło się szczęśliwie. Wrócili razem do szkoły. Wszyscy na wieść, że są razem byli totalnie zszokowani. Nikt nie sądził, że ta dwójka naprawdę będzie kiedyś chłopakiem i dziewczyną.
- I co jesteście tacy zdziwieni? - zapytał Ichigo, oplatając ramieniem swoją dziewczynę.
- Po prostu... Ty zawsze taki byleś. Niechętny na różne typu spotkania towarzyskie i tyle. - stwierdził Mizuiro.
- I-chi-go czy to twoja pierwsza dziewczyna? - zapytał Keigo. 
- Zamknij się. Nie twoja sprawa - warknął zarumieniony. Sa-chan wtuliła się w chłopaka, czując jego ciepło, jak i szybsze bicie jego serca.
- Chyba masz rację Keigo - zaśmiała się z wrednym uśmiechem Tatsuki. 
- Zamknijcie się - krzyczała truskawka. To było słodkie i urocze, jak się zawstydzał.

Rozdział 19 - Nie umieraj.

W końcu dotarli do zamku. Z niego emanowała esencja mocy duchowej Sakury. To tylko potwierdzało, że dziewczyna jest tutaj na sto procent.
- Ruszamy.
- Tak. - krzyknęła reszta.

* * *

W laboratorium włączył się alarm, oznajmujący, że w zamku znaleźli się intruzi. Szybko przerwano operację. Szybko przeszukano "monitoring". Sakura uśmiechała się ze szczęścia. Jej przyjaciele po nią przyszli. Czuła to, wyczuła stąd reitatsu. Jej modlitwy zostały wysłuchane, zostanie uratowana. Najbardziej cieszyła się, że zobaczy w końcu Ichi'ego.
- Ichigo - wyszeptała ledwo, z większym uśmiechem.

* * *

Pokonali szybko straż. Wściekłość Ichiga to wszystko wskórała, ale niestety przypieczętował tym swoje rany, które potem Hime uleczyła. Czuł co raz bliżej "swoją" Sa-chan. W końcu inni zostali z tyłu walcząc z innymi członkami organizacji. Ichigo, wraz z Orihime biegli na przód, by uratować Sa-chan.
- Sa-chan - krzyknęli oboje, dochodząc do tajemnych, podziemnych drzwi. W końcu otworzyli je. Ichigo wytrzeszczył oczy w szoku. Krew się w nim zagotowała, gdy zobaczył, w jakim stanie jest Sakura. Myślał, że chyba oszaleje i wszystko tu zniszczy.
- Dranie, co wyście jej zrobili! - syknął. Yukine zaczął klaskać dłońmi. Był zadowolony. Wrobił dwie pieczenie na jednym ogniu.
- Ichigo! - krzyknęła Sa-chan. Ichigo zamachał się, nie mogąc opanować złości. Kazał Inoue uwolnić dziewczynę i potem ją uleczyć. Tak też postąpiła. Chłopak wypowiedział słowa swojej techniki:
- Getsuga Tensho - wtem zniszczył urządzenia, mające zniszczyć Soel Society, potem zaczął zażartą walkę z Yukine. Polało się sporo krwi, ale ostatecznie wygrał Ichigo. Podszedł do dziewczyny. Ona ledwo oddychała.
- Proszę cie. Nie zostawiaj mnie samego. Nie umieraj.
- Nie umrę. - wydukała z trudem, a Hime rozpoczęła ponowne leczenie. Po trzydziestu minutach skończyła.
- I jak?
- Dobrze. - czuł , że musi jej to w końcu powiedzieć.
- Muszę ci coś wyznać.
- Ale co?
- Bo ja... - przerwał na chwilę.
- Coś się stało? - zapytała...

Rozdział 18 - Czy to koniec?

Mijały tygodnie, a poszukiwania Sakury trwały nadal. Ichigo stawał się, co raz bardziej przygnębiony i zmartwiony. Niue mógł sobie wybaczyć, że coś się stało Sa-chan. Obwiniał się, że to przez niego. Mógł z nią wrócić do domu, przynajmniej odprowadzić. Nigdy, by coś takiego nie stało. Tęsknił za nią. Jego przyjaciele byli zmartwieni jego stanem. Jeszcze w życiu nie widzieli go takiego.
- Znajdziemy ją - zapewniła Orihime. Przytuliła go siebie chłopka, pierwszy raz odważając się na taki czyn.
- Mam nadzieje.

* * *

Wszystkie przygotowania zostały skończone. Wprowadzono do laboratorium Sakurę. Była w opłakanym stanie. Pobita, zakrwawiona i ubrana w postrzępionym mundurku. Cały czas płakała. Przez tego ostatnie dni była poniżana, tak jej matka, ale całe szczęście nie zostały wykorzystana seksualnie. Tęskniła za Ichigo i resztą. 
- Zaczynamy - mruknął Yukine, przymocowując dziewczynę do fotela, podłączonego do specyficznego urządzenia, które miało wysłać promień do Seretei i je zniszczyć.
- Proszę nie! - krzyczała.

* * *

- Yourichi-san - wydukał zdziwiony Ichigo, gdy otworzył drzwi od swojego domu.
- Znaleźliśmy ją. - powiedziała prosto z mostu. Kurosaki wytrzeszczył bardziej oczy i ucieszył się z tej wiadomości.
- Żyje?
- Tak, jest w Hueco Mondo. Ktoś bardzo dobrze ukrywał jej moc duchową. Mam pewność, że tam jest. - odpowiedziała.
- Dzięki Bogu. Moja Sakura - burknął ,a po chwili dotarło do niego, że nazwał Sakurę - "Moja". Zarumienił się.
- Zakochałeś się w niej? - uśmiechnęła się zadziornie. Ichi ni nie odpowiedział. Jego rumieńce to potwierdzały.
- Wyruszamy natychmiast - odezwał się, odwracając wzrok.

* * *

Włączono urządzenie. Wystrzelono promień, który przedarł się przez przejście z Las Noches do Soel Society. Niestety w porę uruchomiono barierę, chroniącą przez różnymi typami takich ataków. Promień został wchłonięty, krzyżując cym samym plan Yukine.
- Wyssijcie z niej więcej reitatsu - krzyknął.

* * *

- Idziemy - warknął Ichigo do pozostałych. Szedł tam razem z Sado, Ishidą, Rukią, Orihime i Renjim.
- Uratujemy ją. To jest pewne. Nikt nas nie powstrzyma - mówił Renji. Nie miał pojęcia, że tak bardzo będzie zależeć mu na jakiejś dziewczynie. Chciał go pocieszyć tymi słowami. W razie kłopotów przybędzie Urahara-san, ze swoimi pomocnikami ze sklepu. Skoczyli do Gargantii i po chwili szli cały czas, kierując się tam, gdzie jest najciemniej, gdyż poprzez to dostaną się do zamku Las Noches, od razu.

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 17 - Śmierć Lili

- Jesteście przyjaciółmi Sakury? - zapytała kobieta po trzydziestce. Miała czarne, krótkie włosy i szare oczy. Była wysoka i szczupła. 
- Tak - odpowiedział Ichigo, stojąc wraz z Ishidą, Hime i Sado.
- Widzieliście ją może? - w głosie kobiety było można wyczuć zmartwienie.
- Nie, a coś się stało? - zapytała Hime.
- Ona zniknęła. Nie wróciła na noc do domu.
- Że niby, jak to?! - krzyknął Ichigo.
- Zadzwoniłam już na policje.- dodała kobieta.
- Dobrze, w razie czego będziemy jej szukać. - zapewnił Ichi.
- Dziękuje bardzo. - matka odeszła. 
- Cholera. Gdzie ona jest? - wyszeptał.
- Kurosaki! - warknął Ishida.
- Nie idziemy do szkoły, szukamy jej. Ona jest ważniejsza. Ja ją.... - w porę ugryzł się w język rumieniąc się.
- Spokojnie Kurosaki-kun. Znajdziemy ją - położyła dłoń na barku Ichiga, właśnie Inoue.
- Mam nadzieje, bo jak nie... Zabije każdego, kto ją skrzywdzi.
- Uspokój się, Ichigo - zaczął Sado.

* * *

Sakura została przypięta do słupa. Yukine wprowadzał ostatnie poprawki do swojej maszyny. Niedługo wszystko miało być gotowe. Broń zdolna zniszczyć całe Seretei. Uśmiechał się szatańsko. Podszedł do dziewczyny i zaczął podwijać jej bluzkę. Sam musiał przyznać, że była naprawdę piękną osóbką. Matka natura nie próżnowała. Zaczął ją delikatnie dotykać pod bluzką. Dziewczyna krzyczała. Nie chciała tego. Oblizał jej wargę i wbił się mocno w jej usta. Był straszliwie podniecony, na jej widok. Sa-chan nie odwzajemniała pocałunku. Przed oczami miała tylko Ichiga. Tak bardzo chciała do niego.
- Ichigo! Uratuj mnie Kurosaki-kun! - krzyczała. Szarpała się. Chciała uciec. Yukine oderwał się i dała dziewczynie siarczystego liścia w policzek. Na nim został ślad dłoni. Dziewczyna poczuła pieczenie. Matka Lili siedziała w swojej sypialni, nawet nie wiedząc, co jej mąż robi z jej własną córką. Jednak po chwili wyszła i poszła do sypialni męża. To co zobaczyła było dla niej szokiem.
- Odsuń się od niej - momentalnie jej moc duchowa wzrosła. Nie mogła pozwolić, by i ją wykorzystał.
- A co mi niby zrobisz?
- Zabije cię. - syknęła w jego stronę i wyjęła swój miecz, przepełniony Cerem. Dla niej też stworzył ta broń. Zaczęła biec w jego w stronę i zamachała się, tworząc ranę na jego plecach. Ten się odsunął na bok.
- Ty suko! - krzyknął.
- Mamo nie! - Yukine pozbierał się i zadał Lili trzy śmiertelne ciosy w serce, w brzuch i szyje. Ta opadła nie mogąc oddychać. Sakura zaczęła płakać. Jej mama została na jej własnych oczach zabita.
- Należało ci się! Przerwała nam zabawę, Sakuro. Pobawimy się później, a teraz chodź!

* * *

- I co? 
- Nie ma jej. - opowiedziała Inoue.
- Przeszukaliśmy wszędzie. - dodał Sado.
- Spokojnie, Kurosaki - uspokajała Ishida.
- Sakura!!! - krzyczał cały roztrzęsiony chłopak. Nie wiedział, już gdzie szukać. Jedyną nadzieją może być Urahara-san. On musiał wiedzieć, gdzie jest. Nie mógł jej stracić. Była dla niego zbyt ważna.

Rozdział 16 - Las Noches

Tydzień minął w zastraszająco szybkim tempie. Nie wspominali ani słowem o pocałunku, ale cały czas o nim myśleli. Obydwoje razem przeżyli właśnie pierwszy pocałunek. Ichigo nie miał tak bliskiego kontaktu z dziewczyną, jak i Sakura tak bliskiego kontaktu z chłopakiem. Postanowili więcej o tym nie wspominać i zachowywać, jakby nic się nie stało. Wróg, jak na razie nie pojawiał się w Karakurze, dzięki czemu brązowowłosa mogła wrócić do swojego domu. Urahara wyjaśnił mamie Sakury, dlaczego jej nie było, wciskając fałszywe wspomnienia. Dzisiaj był poniedziałek - początek tygodnia. Orihime czekała na Sakurę, gdyż razem miały iść do szkoły. Nie trwało to zbyt długo. Dziewczyna bardzo się spieszyła. Mieli dziś bardzo ważny test z chemii. Sa-chan bała się, że Ichi nie umie nic na ten test. Zagryzła wargę. Chciała, by zdał. Nie było on głupi, wręcz przeciwnie bystry i inteligentny. Ona przejmowała się o edukację chłopaka.
- Coś się stało? - zapytała Hime.
- Um. Boje się, że Ichi nic nie umie na ten test z chemii. Chciałabym, alby go napisał na czwórkę. Wydaje mi się, że nic nie umie. - odpowiedziała.
- Ichi? - zdziwiła się Hime i poczuła ukłucie w sercu. Rudowłosa odwróciła wzrok. Wiedziała, że ta dwójka zbliżyła się bardziej do siebie przez ten tydzień.
- Tak, Ichi. Pozwolił mi, tak siebie przezywać.
- Rozumiem.

* * *

- Jesteście kompletnie bezużyteczne. - krzyczał Yukine na Heribel i Meribel.
- Przepraszamy - odpowiedziały.
- Dałem wam moc, sprawiłem, że zostałyście silniejsze, a tak się odpłacacie. Jesteście kompletnymi idiotkami. Do cholery... Widocznie tą sprawę będę musiał załatwić osobiście. Straż zabrać jej i zabić. Nie chcę widzieć tutaj słabeuszy. Nie mają tutaj prawa bytu. Każdy kto zawiedzie, czeka go śmierć zapamiętajcie. - ryknął dalej. Po chwili straż przybyła i zabrała przerażona i szarpiące się bliźniczki. Za drzwiami było słychać krzyk. Już wiadomo, że bliźniczki nie żyły.

* * *

Siedzieli w klasie i pisali test. Gdy nauczyciel nie patrzył Sakura podpowiadała Kurosakiemu, który, jak się okazało nic nie umiał. Był wdzięczny za to dziewczynie. Zachowywała się naprawdę, jak dobra przyjaciółka. Sa-chan rozglądała się i dalej podawała odpowiedzi i obliczenia. Dziewczyna skończyła test już po dwudziestu minutach. Chciała, by Ichigo dostał przynajmniej cztery. Miał naprawdę świetne wyniki, ale nie chciał, by ta jedna ocena zaprzepaściła mu szansę na stypendium, bo on miał szansę na nie. Sakura leciała ze wszystkiego na samym piątkach. Nie było mowy o jedynkach. Dla niej jedynka to po prostu jakaś czarna zmora. Nigdy nie dostała jedynki.
- C, A, B - podawała dalej odpowiedzi. Zostały jeszcze dwa zadania. Ichi spisywał wszystko, co mówiła dziewczyna, ale uważając. Chłopak pokazał gestem, by przestała. W tej chwili wstała nauczycielka i zaczęła chodzić po klasie. Jeszcze tego, by brakowało. Sa-chan przeklinała pod nosem.
- No dalej - szepnął Kurosaki-kun. Wychyliła kartkę, a chłopak szybko spisał potrzebne proporcję i wynik. Na koniec dodała:
- W ostatnim zadaniu odpowiedz B. - uśmiechała się, gdy chłopak napisał wszystko. Uratowało go. Zależało jej na jego stopniach. W razie czego dawała korki, jak czegoś nie rozumiał, ale ogólnie mówiąc zawsze łapał, o co chodzi. Sakura i Ichigo oddali testy, jako pierwsi z klasy. Gdy nauczycielka nie patrzyła, przybyli sobie po piątce.
- Dzięki - chłopak oparł swój podbródek o prawą dłoń.

* * *

Yukine właśnie przeszedł przez przejście do świata ludzi. Zjawił się w nim dość szybko. Jego moc duchowa rozpłynęła się natychmiastowo po całej okolicy miasta. Był wściekły, a zarazem szczęśliwy. Jego plan niedługo się powiedzie. Zabierze stąd Sakurę, a przy okazji zbierze parę dusz.
- Lepiej działać samemu. Dzisiaj ciężko o dobrych posłańców i pracowników - westchnął dotykając skroni.

* * *

Lekcje minęły dosyć szybko. Wszyscy wyszli ze szkoły w dobrych nastrojach.
- Jeszcze raz dzięki Sakura. Gdyby nie ty, oblałbym ten test. - Ichigo przytulił do siebie dziewczynę. Ta po chwili puściła buraka.
- Nie ma za co.
- Oj.... - poczochrał ja po włosach. Ichigo dostał piątkę, dzięki pomocy Sa-chan.
- No to na razie - rzuciła brązowowłosa i oddaliła się w stronę swojego domu. Gdy była już dostatecznie daleko od szkoły skręciła do spożywczaka, by kupić mleko i chleb, jednak zatrzymał ją pewien czarnowłosy młodzieniec, z niewiarygodną energią ducha. Chciała go wyminąć, gdy ten złapał ja za rękę i ją ścisnął. Szarpała się, próbowała uciec. Wyczuwała wielkie kłopoty.
- Zostaw mnie. Kim jesteś?
- Yukine, Sakuro, a ty idziesz ze mną. - powiedziała, a dziewczyna wytrzeszczyła oczy w szoku i przerażenia.
- Puść mnie. Nigdzie z Tobą nie idę - krzyczała. Musiała uciekać. To oni opowiadał kapitan głównodowodzący. Yukine nie próżnował i walnął dziewczynę w szyje, gdzie był jej czuły punkt. Ona zemdlała. Wziął ją na ręce. Przeciął powietrze i powstało przejście do Las Noches. Po chwili zniknął i znalazła się w zamku. Szedł korytarzem, trzymając dziewczynę, do sali obrad. Otworzono mu drzwi. Wszystkie spojrzenia padły na niego, a szczególnie jedno.
- Saaaaaakura. - mruknęła zszokowana matka. Jej córka właśnie się tutaj znalazła. Yukine rzucił ja na podłogę. Dziewczyna w ten sposób miała rozbitą głową. Lili szybko podbiegła do niej. Zaczęła do niej mówić.
- Zacni towarzysze ogłaszam, że nasza druga część planu została zrealizowana. Sakura jest tutaj z nami. - powiedziałam z uśmiechem. Lili trzęsła dziewczyną, mając nadzieje, że się zbudzi. Bała się o swoją córkę. Przez te wszystkie lata, gdy tu przebywała, jako żona Yukine obserwowała swoją mała Sakurę. Wiedziała, że mam wysokie stopnie w szkole, ma przyjaciół, ma "prawie" chłopaka. Wiedziała o niej prawie wszystko. Do oczu Lily napłynęły łzy. Nie chciała, by jej dziecko umierało. Dopiero teraz, gdy je znów odzyskała. Jej łzy kapał na twarz dziewczyny, powodując, że się zbudziła, a jej rana znikła. Jej łzy miały właściwości lecznicze.
- Mama? - burknęła.
- Tak to ja. - przytuliła do siebie córkę. Przeczuwała, że ona niedługo może umrzeć, za chronienie własnego dziecka. Jednak chciała spędzić z nią, jak najwięcej czasu.
- Mama? - Sa-chan się popłakała i wtuliła w swoją biologiczną matkę. To cud, że w ogóle ją poznała...

Rozdział 15 - Pierwszy pocałunek

Sakura, razem z Ichigiem odrabiali lekcje na jutro, z języka angielskiego. Musieli zrobić zadania z ćwiczeń, które był dosyć prosto. Ich nauczycielka będzie je jutro sprawdzać na ocenę. 
- Tylko się postaraj Ichigo. To nie jest trudno - mówiła, tłumacząc mu, jak ułożyć zdanie w czasie present perfect.
- Czyli to słowo, na drugim miejscu? - zapytał.
- Tak - ucieszyła się. Siedzieli koło siebie na łóżku. Zostało im bardzo mało rzeczy.
- A jak to? - spytała truskawka. Dziewczyna spojrzała na zadanie. Wypuściła powietrze z ust.
- Wiesz, co zrób to ołówkiem, a potem ci sprawdzę - burknęła pod nosem, zajmując się innymi zadaniami. Nie mogła cały czas mówić chłopakowi, jak ma to zrobić. Musiał sam pogłówkować i napisać - rozwiązać. Dziewczyna skończyła wszystkie zadania w przeciągu trzydziestu minut. Spojrzała w ćwiczenie chłopaka. Ichigo skończył, a Sakura zaczęła sprawdzać. Miał kilka drobnych błędów, ale i tak było dobrze.
- To, co jest dobrze?
- Tak, oczywiście - dziewczyna powiedziała, odwracając głowę stronę chłopaka. Ich twarze dzieliły zaledwie centymetry. Obydwoje się zarumienili. 
- Kamień z serca. Dzięki za pomoc. Moja rodzina jest głupia. Sadzi, że moglibyśmy być parą, prawda? To głupie - zaśmiał się. Dziewczyna pokiwała twierdzącą głową. W tym samym czasie ich serca zabiły mocniej i szybciej.  Sakura przełknęła ślinę. Patrzyli sobie prosto w oczy. Zbliżyli się. On pochylił się i pocałował ją delikatnie w kąciki ust. Ona rozchyliła wargi, więc odpowiedział jej głębokim, ognistym pocałunkiem. Trwali tak złączeni, aż wydawało się, że można usłyszeć syk unoszącej się s nich ciał pary. Kiedy chciał się cofnąć, przytrzymała go ustami. Nie chciała opuszczać tej pięknej krainy, do której zawędrował, dzięki niemu - chciała, aby tak chwila trwała wiecznie. Ichigo złapał ją za talię i przyciągnął do siebie. Teraz był pewny, że ona też tego chce. Sakura objęła go za szyję i wplotła palce w jego włosy. Ich usta łączyły się w gorącej pieszczocie, którą nic nie mogło przerwać. Obydwoje przymknęli swe oczy, by pogłębić przyjemność. Słyszeli bicie swoich serc, które roztańczone, trwały szybkim i mocnym tempie. W pewnej chwili otworzyły się drzwi. Jak oparzona oderwała się od niego dziewczyna. Na twarz wstąpiły jeszcze większe rumieńce. Do pokoju wparował ojciec Ichiga.
- I-C-H-I-G-O i jak tam? Całowaliście się? - zapytał wymachując pięścią w syna, który celnie omijał. 
- Co? - krzyknął chłopak, jak i dziewczyna.
- Do jasnej cholery, ile razy mamy powtarzać, że nic nas nie łączy. Nie jesteśmy parą i nigdy nie będziemy. Co wyście się uwzięli. Wypad z mojego pokoju. - ryknął Kurosaki i wyrzucił ojca przez okno. Ukradkiem spojrzał na dziewczynę zarumieniona, uśmiechając się sam do siebie. To była magiczna chwila. Sam nawet nie wiedział, jak do tego doszło. Może przez impuls.
- To co przed chwilą między nami zaszło... My musimy zapomnieć. Ja nic do ciebie nie czuje. - burknęła dziewczyna. Chłopak poczuł ukłucie w sercu. To było tak bolesne uczucie. Zdziwiło go, to. 
- Taa. Jesteśmy tylko PRZYJACIÓŁMI - zaakcentował ostatnie słowo. Obydwoje poczuli się zranieni, przez słowa Ichiga.

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 14 - Długi weekend

Ichigo niósł dziewczynę na rękach. Przeraźliwie bał się o jej stan. Teraz już wiedział, że chronienie jej teraz jest najważniejsze, gdyż jest ona celem wroga. Nie mógł pozwolić, by coś jej się stało. Nie chciała tracić kogoś bliskiego. Po to ma swoją mocą, która służy do chronienia innych. Przytulił do siebie bardziej dziewczynę, czując jej słodki, malinowy zapach. Z lekka przymknął oczy. Jego serce mocniej zabiło. Ramię dziewczyny było w opłakanym stanie. Całe poparzone... Wyglądało to strasznie, wręcz obrzydliwie. Do sklepu Urahary dotarli w mgnieniu oka, bo używali shunpo.
- Kurosaki-kun - krzyknęła Inoue wybiegając ze sklepu. Widząc stan Sakury, przeraziła się. Wszyscy weszli do środka. Nie czekając dłużej ułożył dziewczynę w salonie na podłodze. Orihime wzięła się do roboty.
- Hime - wydukała brązowowłosa z bólem. Czuła przeszywające pieczenie na swoim ramieniu.
- Dranie - syknął Ichigo, zaciskając ręce pięści. Wiedział, że jeszcze im się odpłaci, za to, co jej zrobili. Zabije każdego, kto skrzywdzi kogoś, na komu mu zależy. Na jego rodzinie i przyjaciołach.
- Sa-chan.... Już dobrze.... Soten Kisshun - pojawiła się tarcza, która zaczęła leczyć ramię dziewczyny. Po oparzeniu nie było, ani śladu, ręka była, jak nowa.
- Dziękuje.
- Sądzę, że Sakura, najlepiej niech zamieszka, przez jakiś czas z Ichigo. - stwierdził Urahara.
- Że co? - krzyknęli chórem ożywiony Kurosaki, wraz z Ayasawą.
- Jest najsilniejszy z całej waszej grupy i uważam, że tam będzie bezpieczniejsza. Teraz wiecie, że ona jest celem wroga. Kluczem do jego planu. - dodał.

* * *

Zażenowani szli w stronę kliniki Kurosakich. Ichigo zastanawiał się, jak wytłumaczy obecność dziewczyny w domu. Miała tu zostać, przez, co najmniej tydzień. Zagryzł dolną wargę. Po chwili zauważyli klinikę. Chłopak otworzył drzwi, a wtem usłyszeli kroki.
- I-C-H-I-G-O - krzyknął ojciec chłopaka - Isshin. Ułożył rękę w pięść i dał na przywitanie swojemu synowi w twarz. Sakura wytrzeszczyła oczy w szoku. Kurosaki oddał to samo tatusiowi.
- Tak to się wita, swojego syna? Ty idioto. Ogarnij się, będziemy mieć gościa, przez tydzień - Ichigo warknął, kopiąc tatusia w brzuch. Po chwili złapał zły dziewczynę za rękę i wtargnęli do środka.
- Mój kochany syn. Wreszcie znalazł sobie dziewczynę. - odparł Isshin.
- O czym ty mówisz? - chłopak zarumienił się momentalnie, jak i dziewczyna.
- U was tak zawsze? - zapytała. Chłopak pokiwał głową.

* * *

Nadeszła pora kolacji. Dwójka przyjaciół zeszła na dół, do kuchni. Ustalili, że dziewczyna będzie spała w pokoju jego sióstr. Opowiedział im, że jej rodzina wyjechała na tydzień, i chcieli, by została u niego. Takie małe kłamstewko, ale jego rodzina w to łatwo uwierzy. Na dole powitał ich bardzo ładny zapach. Aż ślinka leciała.
- Co tu tak ładnie pachnie? - zapytała, wąchając.
- Nie wiem. - Ichigo wzruszył ramionami. Zasiedli przy stole. Jego rodzina zrobiła tak specjalnie, że Ichigo i Sakura siedzieli praktycznie koło siebie. Na talerzach było widać tarako spaghetti i na misach onigiri. Sakura oblizała dolną wargę.
- Dobry wieczór i smacznego - uśmiechała się i zaczęła jeść. Poczuła idealny smak. Ugotowała to siostra Ichiga Yuzu. Nie mogła przestać tego konsumować, to było przepyszne.
- Smacznego - odpowiedziała reszta.
- To jest pyszne.
- Dziękuje - ucieszyła się Yuzu.
- Naprawdę mi smakuje. - zapewniła.
- Całe szczęście. Muszę zapewnić dobry posiłek dziewczynie mojego braciszka. - dodała ciesząc się. W tej chwili Ichigo i Sakura wypluli zawartość jedzenia. Zaczęli się śmiać.
- Ona i ja. Proszę was.
- Właśnie, chyba was pogrzało - śmieli się cały czas zażenowani.
- Ichigo nie wstydź się - odezwał się Isshin.
- Zamknij się. - wkurzył swojego syna.

Rozdział 13 - Koniec świata?

Renji i Rukia w końcu dotarli do świata ludzi. Wyczuli momentalnie wysoką moc duchową. Skierowali się w jej stronę. Reitatsu dochodziło niedaleko liceum Karakura.
- O nie! - ryknęła Rukia.
- Szybko! - nawoływał Renji.

* * *

Sakura i Ichigo doszli na miejsce. Byli pierwsi, przed porucznikami. Wiedzieli do kogo należy moc duchowa. Do Heribel i Meribel, które mieli już okazje wcześniej spotkać. Sakura zagryzła wargę.
- Znowu się spotykamy. Tym razem zabieramy cię ze sobą, Sakura! - mówiły chórem bliźniczki. Te wyjęły swoje bronie i były gotowe do walki. Wokół nich zjawiło się tysiące hollowów. Kurosaki i Yukasawa byli tym zszokowani. Jak one mogły? Jak mogły sprowadzić te potwory? Jak? W jaki sposób? Czy to w ogóle możliwe? Z każdą chwilą przybyło, co raz więcej Hollowów. Czyżby nastąpił koniec świata? Możliwe. Herible naładowała swoją mocą duchową pistolet i zaczęła strzelać Cerem do dwójki bohaterów. Sakura wyjęła miecz z pochwy.
- Mahi Furea no Hana - wypowiedziała, a jej zanpakuto przeszło do pierwszego stadium, czyli shikai. Razem z Ichigiem, dzięki Shunpo zrobili unik, bo cały czas leciały w ich stronę pociski Cera. Niestety Saura dostała w ramię.
- Sakura!!! - syknął chłopak, gdy dziewczyna krzyczała z bólu. Jeden pocisk Cera wypalał jej skórę. Padła na ziemię.
- Ichigo! - jęknęła. Ból z każdą chwilą się nasilał. Po chwili zjawiła się dwójka poruczników.
- Rukia, Renji? - Kurosaki był zaskoczony, jednak zaraz potem mówił:
- Ratujcie ją!
Słychać było ryki Hollowów, które za ruszały w stronę shinigami, za rozkazem bliźniaczek. Sakura spojrzała na dwójkę przybyłych shinigami. Była to kobieta i mężczyzna. Zdążyła wyłapać, że mają na imię: Rukia i Renji. Dziewczyna jest niska i drobna, ma bladą skórę, oczy w kolorze - odcieniu fioletu i czarne włosy, z jednym kosmykiem opadającym na nos. Chłopak natomiast posiada długie, czerwone włosy, spięte w kucyk, oraz brązowe oczy. Jest dobrze zbudowany. Ma plemienne tatuaże.
- Spokojnie Ichigo! Nic jej nie będzie. Wytrzyma. Wydaje się być silna. - burknął Renji.
- Przyda wam się nasza pomoc. -  zwróciła Rukia.
- Hoero Zabimaru -  zanpakuto Renjego, w formie shikai przemienił się w dłuższy, sześcioczęściowy segmentowany miecz, gdzie każdy segment jest szerszy od poprzedniego. Z każdej z sześciu części wyrasta niewielkie ostrze. Abarai zamachał się i jego miecz rozciągnął się, tym samym zabijając kilka Hollowów.
- Nie traćmy czasu Heribel.
- Racja - jedna z bliźniczek, dzięki sonido doszła do Sakury. Ta przerażona zaczęła się czołgać do tyłu. Ichigo wytrzeszczył oczy ze strachu. On nie mógł jej stracić. Po prostu nie mógł...
- Zostaw ją! - krzyknął i ruszył w ich stronę.
- Zamknij się! - irytował Heribel, co raz bardziej Kurosaki.
- Gestuga Tensho - wymówił nazwę techniki i po chwili wypuścił ją, w stronę kobiety, uważając na Sakurę. Nie mogli jej porwać.
- Mai, Sode no Shirayuki - Rukia trzymała przed sobą miecz i zataczała nim koło w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Podczas obrotu, ostrze, tsuba, rękojeść stają się całkowicie białe. Tsuba przypomina okrągły płatek śniegu, z którego wyrasta długa biała wstążka.
- Tsugi no Mai, Hakuren - Rukia stworzyła końcem miecza cztery płomyki lodu na ziemi. Później skierowała swoje ostrze w stronę przeciwnika, a promienie zamieniają się w wielką falę lodu, zamrażając wszystko na swojej drodze. W ten sposób pozbyła się w większości Hollowy.
- Aaaaaaaaaaa - warknęła Heribel. Atak Ichiga sprawił, ze kobieta była poparzona, a z jej ręki pociekła krew. Meribel szybko zabrała swoją siostrę i zniknęły. Przyjaciele pokonali Hollowy i udali się do Urahary. Trzeba było uleczyć Sakurę.

Rozdział 12 - Karakura w niebezpieczeństwie

Nastał kolejny dzień. Słychać były krzyki i jęki rodzeństwa Shiba. Niestety tym hałasem obudzili gości, którzy nie byli zadowoleni z tego.
- Jeny już naprawdę... - mruknęła zaspana Sakura.
- Taa - mruknął Ichigo. Sado pokiwał głową. Orihime ziewnęła, zakrywając buzię. Ishida usiadł na łóżku. Wszyscy spali w jednym pokoju, co było dosyć dziwne. Chłopcy, z dziewczynami. Powinno być raczej oddzielnie.
- No nic, chyba nie pośpimy dłużej. Trzeba wstawać. - mówiła wstając, brązowowłosa. Ta po chwili się rozciągnęła. Podeszła do Orihime, która leżała. Zaczęła ją łaskotać. Była jej przyjaciółką, ale czasami podrażnić się trzeba. Rudowłosa zaczęła się wić i śmiać, bez opamiętania. Do oczy napłynęły jej łzy. Brzuch zaczął boleć.
- Przestań - jęczała ze śmiechem.
- To wstawaj Hime - uśmiechnęła się wrednie, nie przestawiając ją łaskotać.
- Pomocy! - w końcu Ishida odciągnął Sakurę, od Orihime.
- Ej! - oburzyła się i skrzyżowała ręce na piersi.

* * *

Przyjaciele siedzieli w sali, gdzie miało być podane śniadanie. Znów  czuło się zabawę w powietrzu. Kaukaku, jak zawsze waliła brata, za nieposłuszeństwo, jednak zaraz potem dostał w banię Ichigo, gdyż wtrącał się. Nie był nawet pytany.
- Dranie - syknęła Kaukaku.
- Przepraszamy - krzyknęli chórem chłopcy. Sakura zaczęła się śmiać bez opamiętania. Przyłączyła się po chwili do zabawy i sama biła chłopaków po głowie. 
- Należało wam się.
- Przestań, Sa-chan - zmartwiła się Orihime.
- Dobra koniec... - zagryzła dolną wargę.

* * *

Wrócili do domu. Rozeszli się każdy w swoim kierunku. Ichigo, wraz Sakurą zostali w parku na mała chwilę. 
- Pamiętasz, jak upaćkałaś się tymi lodami - zaśmiał się.
- Nie przypominaj mi nawet - na jej czole pojawiła się żyła i zacisnęła ręce w pięści.
- Już się tak nie złość.
- To mnie tak nie wkurzaj. - warknęła. 

* * *

Tymczasem w Soel Society

Pracownicy biura technologicznego sprawdzali, czy wszystko jest w porządku w świecie żywych. Jak na razie, wszystko było, jak w najlepszym porządku. Każdy z shinigami znajdujący się na danym obszarze wykonywał swoje obowiązki należycie. Jedna z podwładnych znalazła bardzo wysoką moc duchową, która była bardzo podobna do arrancarów. Ogłosiła czerwony alarm. Zjawił się strażnik. Kobieta przekazała wiadomość, która w natychmiastowym tempie dotarła do kapitana głównodowodzącego. Ten zszokowany tym, kazał wysłać dwóch poruczników - oddział 13 i 6. Renji i Rukia dowiadując się o tym, szybko przeszli przez bramę senkai, dostając się następnie do świata ludzi.
- Chyba będzie powtórka z rozrywki - burknął Renji.
- Nie żartuj teraz. Mamy zadanie do wykonania! - walnęła go w twarz Rukia.

piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 11 - Mała sielanka

- Przepraszam siostrzyczko - mówił Ganju. Jego siostra właśnie go kopała w brzuch, gdyż był totalnym śmieciem i leniem. Nic nie robił tak, jak należy. Zawsze coś robił nie tak.
- Jesteś kompletnym idiotą. - krzyknęła Kaukaku. Ogólnie rzecz mówiąc w ich domu zawsze było wesoło i śmiesznie. Nie można było się nudzić. Była pora obiadu. Służba gospodarzy właśnie przyniosła jedzenie dla wszystkich gości. Orihime od razu zaczęła jeść. Jej burczący brzuch się tego dopominał. A najlepsze było to, że wali w brzuch, by ten dźwięk nie było słychać. To wręcz komiczne. 
- Orihime-chan tak nie można - powiedziałam poważnie Sakura. Złapała za jej rękę. Uderzyła w nią lekko. Zrobiła dzióbek i pstrykała jej czoło.
- Ałaaaaa to boli! - jęknęła rudowłosa. Na to reszta znajomych patrzyła z uśmiechem, a już szczególnie Ichigo. Sakura przytuliła się do Inoue. Miały taki już nawyk. Była tak miękka i ciepła. 
- Moja kochana, a teraz za mamusie, za tatusia.... - dziewczyna przerwała... Do jej oczu znów napłynęły łzy. Nie mogła nawet powiedzieć takich słów, jak mama, czy tata. To było dla niej zbyt bolesne. Nadal była w szoku, o tym, o czy dowiedziała się podczas spotkania z kapitanem. Sakura chciała wiedzieć, gdzie tak naprawdę znajduje się jej matka, bo ponoć żyje, gdyż jej dusza została porwana, ale tata... Został pożarty. Rozpłakała się na dobre. 
- Ej beksa lala - za zadziornym uśmiechem, rzekła truskawka. Pomasował ją po plecach. Jej zrobiło się ciut lepiej. Jeden ze służących dała dziewczynie chusteczki. Wysmarkała nos i ocierała cały czas lecące łzy. Walnęła z pięści Ichigo w policzek. Nie lubiła tego typu jego zabaw, a już szczególnie tych drażnień.
- Rozchmurz się. Dzisiaj świętujemy. Jesteś, jak ja zastępczy shinigami. - uśmiechnął się. Złapał dziewczynę za policzki i wygiął je w uśmiech. Zarumieniała się i odwróciła wzrok. Odepchnęła chłopaka i zbliżyłam się do przyjaciółki. Ta poczęła ją karmić. Orihime bez sprzeciwu jadła, tak samo, jak ona rumieniąc się. W pokoju zapanowała atmosfera śmiechu, z sytuacji, jaka miała miejsce. Sakura karmiła Orihime. Najbardziej drażniący rechot miał Ichigo. Ishida i Sado patrzyli tylko na Kurosakiego ostrzegawczo.
- Uważaj - burknął Uryu. Potakiwał Chado.
- Grabisz sobie Kurosaki - na czole dziewczyny pojawiła się żyłka. W jej oczach zjawiły się iskierki gniewu i złości.  Wybuchnęła i przygotowała się. Wstała i zaczęła się oddalać do końca sali.  Rozpędziła się, skoczyła  i dzięki temu wystawiła lewą nogę, która kopnęła Ichigo prosto w twarz, powodując, że się przewrócił. Jej stopa była na twarzy chłopaka. Poczęła nią kręcić.
- Sa-chan tak nie można - odparła przerażona Orihime.
- On dostał za swoje - odpowiedziała obrażona. Prychnęła, ignorując jęki Kurosakiego. 
- Sa-ku-ra - wyjąkał z bólem.
- Przymknij się.
- He, ty to masz tupet. Chłopak będzie z Tobą miał zabawę nie powiem. - mówiła Kaukaku.
- Że co? O co ci chodzi?
- Dojdzie do tego, że.... - przerwała i pokazała palcem, by Sakura podeszła. 
- Się w sobie zakochacie.
- Że co? - krzyknęła dziewczyna. Zarumieniła się jeszcze bardziej. Ichigo zaczął masować sobie obolałą twarz.
- To już się śmiać nie można? - zapytał, a dziewczyna spojrzała na niego morderczym wzrokiem. Ten zamilkł i wrócił do konsumowania jedzenia. Sakura z triumfem na buzi spoczęła na miejscu i dokończyła karmienia Orihime, gdyż ta by nawet nie tchnęła. Kiedy skończyła, sama zaczęła jeść. Kątem oka  spoglądała na truskawkę. To chyba były jakieś ja. On i ona? Razem? Nigdy w życiu...