piątek, 27 czerwca 2014

Epilog - Oczekiwanie na tatę

Kilka lat później

- Mamo, kiedy wróci tata? - zapytała zniecierpliwiona sześciolatka. 
- Już niedługo - brązowowłosa kobieta zaśmiała się, widząc grymas na twarzy dziewczynki.
- Mamo - do jej oczy napłynęły łzy.
- Sachi nie płacz, co powie twój tatuś, gdy cię taką zobaczy? - pogłaskała ja po głowie.
- Zmartwi się. 
- No właśnie, a teraz chodź - wzięła dziewczynkę na ręce. Usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. W nich stał Ichigo. Widząc żonę i córkę przywitał się z nimi całusem w policzek. Od razu na ich twarzy nastąpił uśmiech.
- Cześć - przywitał się.
- Cześć - odpowiedziała i dała wierzgającą się Sachi tacie. Ten tylko zaśmiał się i poszedł do kuchni.

Rozdział 39 - Szczęśliwe zakończenie

Hime wyleczyła rannych. Oprócz Ichiga. Inni stali na nogach, jak nowo narodzeni.
- Jak dobrze, że to już koniec - odetchnął z ulgą Ichigo.
- Taa, wreszcie możemy żyć spokojnie. Nie zagraża nam niebezpieczeństwo - przyznała Sa-chan. Przytuliła się do swojego chłopaka. Był taki ciepły i miły, ale ranny, lecz stał jakoś na nogach.
- Ała, to boli! - jęknął Kurosaki. Sakura w poczuciu winy zaraz szybko się oderwała.
- Wybacz - zarumieniła się.
- Nic się nie stało. Po prostu chciałaś się przytulić do swojego przyszłego męża. - sprawił jeszcze większe zażenowanie u Sa-chan. 
- Słucham, o czym my słyszymy? - zapytał Renji z wrednym uśmiechem.
- Jesteście narzeczeństwem? - zaskoczyło to Orihime. Jednak po chwili spojrzała na nich z uśmiechem.
- Ostrzegam, jeśli się z nim wiążesz, musisz zaakceptować jego głupotę! - mówiła Rukia.
- Gratulacje - dodała Hime.
- Ichigo, to miała być, jak na razie tajemnica, a w ogóle jesteś idiotą. - burknęła Sa-chan. Biedaczka najadła się większego zawstydzenia.
- To co, kiedy ślub? - zapytał Renji. Teraz to Ichigop stał wryty i zarumieniony.
- Jeszcze nie ustaliliśmy daty, jak na razie chcemy zając się nauką. Naszym dzieckiem będzie opiekować się rodzina  - odpowiedział Ichigo. Sakura nie była zła, jednak podeszła do chłopaka.
- Mój kochany przyszły mąż, który jest kompletnym idiotą - wprowadziła go w większe zawstydzenie.
- Zamknij się - krzyknął odwracając wzrok. Reszta zaśmiała się nabijając z Kurosakiego.

* * *

Sakura szła do ołtarza odziana w biała suknie ślubną. Czekali już tam na nią goście, przyjaciele, rodzina i przyszły mąż, który w rzeczywistości stanie się mężem. Cały czas się uśmiechała. W oczach miała łzy szczęścia. Naprawdę jej marzenie się spełniło. Spotkać tego jedynego, wziąć z nim ślub i założyć rodzinę. Marzenia się jednak spełniają...

Rozdział 38 - Krwawa walka

- Bankai, Tensa Zagetsu - krzyknął Ichigo, ponieważ dusza zmasakrowała Rangiku. Była pół żywa. Chłopak zaczął otaczać duszę, dzięki swojej hiper prędkości, dzięki czemu dusza była zdezorientowana i nie wiedziała, skąd trafi. Ichigo był blisko, zamachał się.
- Getsuga Tensho - wydukał, a po chwili z miecz ulotniła się fala niebieskiej, skondensowanej energii, która wypaliła duszę i sprawiała, że poleciała na drugą stronę. Dusza zaczęła krzyczeć, a wręcz piszczeć. Po krótkiej chwili zjawiły się wszystkie duszę, będące usposobieniem mocy Kokuto.
- Że co? - burknął Sakura. Było ich naprawdę wielu. Kilka z nich przebiła Ichiga na wylot. Ten zaczął pluć krwią.
- Nie! - krzyczała dziewczyna. Po chwili jej moc duchowa jeszcze bardziej się zwiększyła. Wpadła w szał. Nie mogła pozwolić, by zabili jej bliską osobę. Jedyną, jak została na tym świecie, a był nim Ichigo - przyszły mąż. Dziewczyna zaczęła wymachiwać kosą na strony, a po chwili zatrzymała, dzięki czemu jej zanpakuto wrócił do formy miecza.
- Fureasendo Hana - Sa-chan za pomocą miecza wycięła w powietrzu poziomą linię. Z końcówki miecza zaczęły się strzelać małe, naelektryzowane, złote półkola, z ogromną prędkością. Zaczęły otaczać każdą z dusz. Niektóre z nich łatwą jej ominęły, a niektóre nie. Połowa piekielnych dusz została zniszczona.

* * *

- Niemożliwe! - krzyczał Kokuto wszystko obserwując. Zaczął pluć krwią, a jego ciało powoli siniało. Jeśli zginie reszta jego dusz piekielnych, to zostanie wepchnięty jeszcze głębiej i tym razem pogrzebany żywcem, bez możliwości ożywienia.
- Co wy robicie? Zniszczcie ich i przyprowadźcie Senne. - rozkazał.

* * *

- Nie pozwolę go skrzywdzić, ja go kocham - syczała dziewczyna, przepełniona gniewem, złością i uczuciem, jakie darzyła Ichiga.
- Sakura, uspokój się. - krzyczał. Jednak ona go nie słuchała. Cały czas atakowała tym samym atakiem duszę. Te półkola mogły się wytwarzać cały czas. To jest najsilniejszy atak Furea no Hana, a zarazem słaby, bo łatwy do ominięcia.

* * *

- Sa-chan - wydukała zmartwiona Hime. Siedziała razem z Sadem i Ishidą w kawiarence.
- Chodźmy. - mówił Ishida. Biegli w stronę mocy duchowej dziewczyny, która z każdą chwil.a była większa i większa.
- Ayasawa-san - warknął Ishida.

* * *

Ichigo nie mógł dłużej na to patrzeć. Jeszcze coś się jej stanie. Wstał z ziemi. Trząsł się, ale musiał jej pomóc. Nie mógł jej stracić.
- Odejdź - zasłonił ją ciałem i odbił ataki dusz, skierowane w nią, swoją Gestugo Tensho.
- Ale...
- Uciekaj - krzyczał.
- Nie! - nie słuchała go wcale.
- Umiesz Kido prawda? - zapytał szybko chłopak.
- Tak.
- Ulecz ich. Nie ma czasu. Mogą umrzeć. - zażądał głosem nieznoszącym sprzeciwu. Dziewczyna szybko znalazła się na ziemi i po chwili rozbłysło zielone światło. Ukyo nauczył jej tylko tego. Mogła uleczyć poruczników, jednak to zużywało jej reitatsu. Sakura zagryzła dolną wargę.
- Shiten Koshun - wydobył się głos Hime, a wokół Sakura pojawiła się tarcza. W je stronę skierowały się ataki dusz, których Ichigo nie mógł zatrzymać. Tarcza została zaatakowana, jej siła wypadkowa przemieniła się w wybuch, raniąc niektóre duszę.
- Hime - krzyknęła szczęśliwa Sakura.
- Sa-chan - spojrzała w jej stronę i zaraz do niej dołączyła.
- Soten Kisshun - zaraz tarcza znalazła się nad wszystkimi i Sakurą też, które zaczęła ich leczyć. Tarcz z Tsubakim nadal była, na wszelki wypadek, by nie zraniła Sakury i innych. Sakura spojrzała w górę., Zostało bardzo mało dusz. Z jakieś dwadzieścia.
- Zróbmy to razem - wysapał zmęczony Ichigo.
- Um, El directo. - powiedział Sado.
- Gestuga Tensho - energia z miecza znów "wyleciała".
- Licht Regen - Ishida dzięki swojemu łukowi wypuścił tysiąc strzał. Wszystkie ataki się ze sobą zmieszały. Trafiły w dusze, które znikły.

* * *

- Cholera - podziemie zaczęło się walić. Kokuto nie mógł uciec. Zostanie tu uwięziony na zawsze. Wola piekła sprawiła, że jego ciało się rozpadło, jak i również kości , by w końcu nie mógł się wskrzesić. I to na zawsze. Jest największym niebezpieczeństwem z piekła. Po chwili nie było Kokuto. Znikł i mogło być już spokojnie.

Rozdział 37 - Wykrycie wroga

Senna była w niebezpieczeństwie. Kokuto chciał się nią posłużyć, by w końcu wyjść z piekła. W takim celu też wysłał piekielną duszę, by ją zabiła i dała jej moc dla Kokuto. Kapitan głównodowodzący dowiadując się, o tym postanowił wysłać tam trzech shinigami rani kapitańskie. Matsumoto Rangiku, Rukie kuchiki i Renjiego Abarai. Dostali się do świata ludzi i zaczęli szukać Senny. Jeśli tylko wróg ją znajdzie, wszyscy będą w niebezpieczeństwie. 

* * *

- Ichigo. Przestań, ja już nie wytrzymam - dziewczyna zwijała się pod wpływem śmiechu, gdyż Ichi ją właśnie łaskotał.
- Nie - odpowiedział stanowczo.
- Proszę - wydukała wijąc się na strony, z powodu ogromu łaskotek i bolącego brzuchu.
- Nie! - spojrzał w jej zadowoloną twarzyczkę. Cieszył go widok, gdy nie chodziła taka smutna. On po prostu chciał ją rozśmieszyć, tak jakby "rozruszać".
- Mój brzuch - do jej oczy napłynęły łzy śmiechu. Chłopak widząc, że Sakura zaraz nie wytrzyma, zaprzestał swej czynności.
- Jesteś niemożliwy - mruknęła rozbawiona.
- Wiem, ale mnie przecież takiego kochasz - burknął otwarcie, na co dziewczyna puściła wielkiego buraka.
- Wcale nie - wzięła głęboki wdech.
- Tak.
- Nie.
- Tak, bo zaraz będę znów łaskotać. - zagroził.
- Dobrze. Już kocham cię takiego - zadrżała.
- Oh.... Sa-chan - cmoknął ją w usta, a potem przytulił.
- Ichigo - wtuliła się w niego.

* * *

Piekielna dusza dostała się do świata ludzi. Jej cel był bardzo niedaleko. Już niedługo ją zabije i przejmie jej moc dla swojego pana. Dusza chciała, by jej pan był z niej dumny i zadowolony. Te ślepe uwielbienie ją zaprowadzi do zguby...

* * *

- Na całe szczęście jesteśmy na miejscu. - mówiła Rangiku. Wyjęła miecz, tak, jak inni.
- Taaa - przyznała Rukia. Shinigami musieli być czujni.
- Kim jest ta cała Senna? - zapytał Renji.
- Jest to kobieta, której udało się uciec z piekła i wrócić do świata ludzi, jako człowiek. - wytłumaczyła Rangiku, a Rukia tylko pokręciła głowa z dezaprobatą. Wszyscy wytrzeszczyli oczy w szoku. Nadchodziła niesamowicie wielka moc duchowa. Nawet większa niż ich. Nasuwało się pytanie. Czy pokonają ją?

* * *

Miłą chwilę pary zakochanych przerwało nasilenie wysokich reaitatsu. Oboje przybrali do piersi odznaki shinigami i udali się w miejsce, skąd dochodziła tak wielka moc. Po krótkim czasie dotarli. Ichigo przygryzł dolna wargę, gdy zobaczył, że Rukia leży cała poturbowana, a Rangiku, z Renjim stoją ledwo na nogach i próbują pokonać te postać.
- Cholera - wydukała do siebie Sa-chan.
- A niech to szlag.
- Mahi, Furea no Hana - przywołała formę swojego shikai.
- Obydwoje musimy pokonać tą kreaturę. - wysyczał Ichigo. Nie mógł panować nad złością, gdy zobaczył, że jego przyjaciel leży na ziemi.
- Tak. 

Rozdział 36 - Tam, gdzie strachliwy nie pójdzie

"Duża czarna przestrzeń, na której co kilka metrów palą się ogniska, pełno grubych łańcuchów. Przeważają kolory czarny, czerwony, pomarańczowy i szary. Ludzie podobni do takich z więzienia, źli i umięśnieni. Większość mężczyzn, ale zdarzają się też kobiety. Niewiernych jest dużo i wcale sobie nie pomagają. Od czasu do czasu wybuchają bijatyki, które połowa społeczeństwa całkowicie olewa, a druga połowa kibicuje, raz jednemu, raz drugiem uczestnikowi bijatyki." 

Tak w swoim mniemaniu opisała w jednej z ksiąg uciekinierka piekła. Udało jej się to tylko, dzięki dobremu sprawowaniu i obiecaniu, że już nigdy nie zabije. Była jedną z nielicznych, która uciekła z piekła. Nikt nie zdawał sobie, co czują inni w tym koszmarze. Znała osobiście Kokuto. Chciał ją wciągnąć w swój bezsensowny plan. Jak dotąd układa jej się dobrze. Odzyskała ludzkie ciało i ma swoją rodzinę i dzieci, unika kłopotów, jak tylko może. Otrzymała drugą szansę na nowe życie. Teraz patrzyła z pogardą i strachem na swoje stare życie. Była płatnym zabójcą. To okropne płacić za śmierć, jakiejś osoby.

* * *

- Panie, wzywałeś? - zapytała jedna z piekielnych dusz.
- Tak znajdź Senna. I to natychmiast - odpowiedział Kokuto. Był wściekły, że go tutaj zostawiła, że mu nie pomogła stąd uciec. Nie rozumiał jednak, że dla niego nie było ratunku. Nie chciał robić tego co ona, tylko się buntował. A tak skończył tutaj w czeluściach piekielnych, cierpiąc.
- Tak, Kokuto-sama - zameldowała i zniknęła.

* * *

Senna była wysoką i szczupłą kobietą, wyglądająca na ponad trzydzieści lat. Miała krótkie blind włosy i czerwone oczy. Za nią uganiali się faceci. Cóż była jeszcze piękna i młoda. Posiadała córkę i męża. Jednak mąż pracował do późna, a jej córeczka była już nastolatką, wiec po szkole udawała się do koleżanki, lub chłopaka. Miała przeczucie, ze coś się sanie złego... Nasuwało jej się:
- Piekło, czyli.... Tam, gdzie strachliwy nie pójdzie - zadrżała, ze strachu.

Rozdział 35 - Zaręczyny

Ichigo był bardzo zestresowany. Zostawił dziewczynie liścik, by przyszła o godzinie dwudziestej do parku. Kazał jej dojść do ławki. Od niej miała prowadzić ścieżka ułożona z płatków róż. Również napomknął, by ubrała się w jakąś sukienkę, gdyż szykował dla niej niespodziankę.

* * *

Dziewczyna była w lekkim szoku, a zaraz podekscytowana. Ciekawiło ja, co przygotował jej chłopaka, ale co jeszcze dziwniejsze w parku, o tej porze. Naszły ją złe przeczucia, że to będzie jakaś katastrofa. Że będzie musiała widzieć jego nieodpowiedzialne zachowanie. Postawiał sprawę jasno, jeżeli się nie zmieni, zerwie z nim. Nie może być , z kimś tak niedojrzałym psychicznie. Ona potrzebuje faceta, a nie jakiegoś dzieciaka, który nie zważa na konsekwencje swoich czynów. Nienawidziła czegoś takiego. Dla większości chłopaków liczyło się to, że dziewczyna jest do wykorzystania, z powodu ich krągłości. Dużo razy to widziała i to ją tak bardzo raziło. Ichigo czasami miał takie symptomy, jednak zdarzały się nieczęsto. I oczywiście to można było wytrzymać. Dziewczyna doszła do ławki i zaczęła iść różaną ścieżką. To ją też zdziwiło, co on szykuje? Ale z jednej strony te płatki róż były romantyczne.
- Gdzie on jest? I dokąd prowadzi ta ścieżka? - zapytała siebie samą. Szła cały czas niecierpliwiąc się. W końcu dostrzegła jakieś światło, za krzakami. Ominęła je i zobaczyła rozstawiony stół, pod altanką w parku. Gdzieś grała przyjemna muzyka skrzypcowa. Były tu świece i więcej płatków róż. Stół był rozstawiony dla dwóch osób, Teraz do niej dotarło, że Ichigo zorganizował romantyczną kolację. Poczuła przyjemne ciepełko w brzuchu.

* * *

Chłopak krył się za drzewem i trzymał małe pudełeczko, przypatrując się mu ze zdenerwowaniem. Nie chciał, by go dziewczyna odrzuciła. Bał się usłyszeć słowo: "Nie". W kocu wziął głęboki wdech i wydech. Schował pakunek dla Sa-chan. Wyłonił się zza drzewa. Zobaczył już dziewczynę, która stała, będąc w szoku. Chłop wykorzystał okazję i objął ją w tyłu w pasie. Dziewczyna zadrżała ze strachu, ale poczuła ciepło i dotyk, w którym rozpoznała Ichiga.
- Ja ciebie też - odpowiedziała. Chłopak oderwał się niechętnie i wziął dziewczynę za rękę i ucałował ją. Dzisiaj zachowywał się, jak prawdziwy dżentelmen. Chciał, aby ten wieczór był wyjątkowy, chciał zrobić dobrą atmosferę, na to co miał powiedzieć. Zaprowadził dziewczynę do stolika i odsunął jej krzesło. Usiadł obok.

* * *

Po udanym posiłku nadszedł czas na wyznanie uczuć. Chłop zarumienił się i od kelnera wziął kwiaty dla dziewczyny. Wyjął z kieszeni pudełeczko. Ukląkł na jedno kolano i mówił.
- Wiem, że znamy się od roku, ale czas spędzony z Tobą był najlepszy w moim życiu. Poznałem kobietę, która mnie kocha i mam z nią dziecko, dla tego też, chciałam cię prosić o rękę, czy ty wyjdziesz za mnie? - był bardzo czerwony. Sa-chan wytrzeszczyła oczy w szoku. jej serce mocniej zabiło.
- Tak, wyjdę za ciebie - powiedziała szczęśliwa. Chłopak wręczył jej kwiaty, a po chwili założył pierścionek z brylantem na palec wskazujący.
- Kocham cię - wydukał i zbliżył się do dziewczyny, ciągnąc ją w jego stronę. Cieszyło go, że się zgodziła.
- Ja ciebie też - odpowiedziała i złączyli swoje usta w namiętnym i magicznym pocałunku. Ich oboje wypełniała teraz niezwykła radość i szczęście...

Rozdział 34 - Koniec szkoły

Oddano poprawki . Nadszedł moment, czy Sado i Renji dostali ze wszystkich testów po czwórce. Siedzieli zdenerwowania w ławkach. Rozpieczętowali koperty, w których mieli wyniki.... Okazało się, że obaj zdali i dostaną świadectwo.
- A tak się bałem - odetchnął z ulgą Renji.
- Kto, by pomyślał porucznik się boi? - uśmiechnął się zadziornie Ichigo.
- Zamknij się! - krzyknął i złapał go za kołnierz.
- Bałeś się! - jeszcze bardzie wkurzał rudowłosego. W końcu porucznik walnął go pięścią w twarz, przez co Ichigo poleciał na drugą stronę sali i walnął w nic nieświadomą Sakurę. Odepchnęła chłopak z wielkim hukiem i wstała, mimo bólu. Spojrzała gniewnie na chłopaków.
- DRANIE! - warknęła w ich stronę i walnęła każdego w brzuch. Oni potulni, jak pieski ukucnęli i zaczęli przepraszać, gdyż gdy Sa-chan się złościła przypominała Kaukaku.

* * *

Nadszedł piątek. Ostatni dzień roku szkolnego. Dziś będą wydane świadectwa uczniom. Przyjaciele zdali ostatnią klasę i mogą iść wreszcie na studia. Każdy przyszedł ubrany na galowo. Sakura była nadal zła na chłopaków. Przecież muszę uważać. Ona nie chciała tracić swojego dziecka.
- Nie odzywajcie się do mnie. Przez mogłam stracić dziecko. Całe szczęście, że lekarz powiedział, że to nic poważnego i nic nie zagraża życiu mojemu potomstwu. A wy w końcu dorośnijcie, a szczególnie ty Ichigo. Będziesz niedługo ojciec, a ty zachowujesz się, jak jakiś niedojrzały i rozpuszczony szczeniak. Myślisz, że będę chciała by z takim kimś? Nieodpowiedzialnym, że w głowie mu tylko zabawa? - do jej oczu napłynęły łzy.
- Sa-chan - Hime podeszła do niej i złapała za rękę i odprowadziła od chłopaków. Widocznie musiała pobyć z przyjaciółką.
- Sakura - krzyknął za nią Kurosaki. To nie tak, jak ona myśli... A może jednak?
- Ichigo zostaw ją teraz samą. - zatrzymał go Sado.
- Cholera.... Ale muszę... - tłumaczył się nieporadnie. Zacisnął ręce w pięści. Myślał, ze go szlag zaraz trafi, jak straci swoją dziewczynę.

* * *

Wszyscy uczniowie zebrali się na sali gimnastycznej. Tam było rozdanie nagród, apel, krótkie ogłoszenia, oraz życzenia i ostrzeżenia na wakacje. Każdy z uczniów udał się do klasy.
- Sakura Ayasawa - została wyczytana, po odbiór swojego świadectwa. Ichigo patrzył na nią z dumą. Była bardzo inteligentna, zresztą, jak Orihime i Ishida. Sa-chan ignorowała chłopaka. Reszta klasy też otrzymała świadectwa. Ichigo wyciągnął z kieszenie małe granatowe pudełeczko, w kształcie serca. Popatrzył na niego z uczuciem i szczęściem, ale i ze smutkiem. Musiała coś zrobić, bo inaczej straci Sakurę, a tego wcale nie chciał.