niedziela, 13 października 2013

Rozdział 1 - Jak to wszystko sie zaczęło...

Pewna młoda dziewczyna, w wieku 17 lat szła w stronę Liceum, które znajdowało się w Karakurze. Tam uczył się Sado, Ishida, Orihime i Ichigo. Dziewczyna była wysoką i szczupła osobą, o smukłej posturze i krągłościami. Miała długie brązowe, proste włosy, opadające bezładnie do połowy pleców, oraz takiego samego koloru oczy. Nazywała się Sakura Yukasawa. Co jakąś chwilę, gdy sobie tak szła zaczepiały ją duchy, by im pomogła. Ona je ignorowała. Miała ważniejszą robotę. Przeszłam na drugą stronę ulicy, patrząc się to w lewo, to w prawo. W końcu dotarła do szkoły. Na dziedzińcu było słychać śmiechy i krzyki innych uczniów. Drzewa rozkwitały kwiatami wiśni. Było to piękne i dodawało uroku szkole. Dziewczyna tylko cyknęła zdjęcie drzewu i uśmiechnięta weszła do środka. Była troszkę zdenerwowana. Przemierzała szkolny korytarz w poszukiwaniu klasy. Jak na razie bez skutku. Weszła schodami na górę. Miała nadziej, że w końcu dotrze do odpowiedniej. Wygięła usta w linie. Klasa znajdowała się na samym końcu. Jeszcze trochę... W końcu doszła. Zapukała i otworzyła klasę. Jak na razie nikogo nie było. Rozstawione były tylko rzeczy uczniów. Jedyne wolne miejsce, było przy oknie w 3 ławce. Rozpakowała odpowiednie książki, patrząc na książki innych uczniów. Odłożyła swoją czarną, torbę z białym napisem "Adidas" na podłogę. Usiadła na krzesełku i założyła nogę, na nogę. Wtem zadzwonił dzwonek na lekcję. Po chwili klasa wypełniła się uczniami. Przyszedł nauczyciel. Ogłosił, ze w klasie maja nowa uczennicę. Brązowowłosa wstała i podeszłam w stronę tablicy. Napisała swoje imię i nazwisko na tablicy. Czuła na sobie wzrok wszystkich.
- Ohayo. Jestem Sakura Ayasawa - powiedziała  z uśmeichem i pomachała wszystkim. Jej wzrok przeszedł wszystkich, lecz zatrzymał się na Kurosakim, który siedział naprzeciwko dziewczyny. Sakura poczuła, jak się rumieni, ale powachlowała się niezauważalnie i po chwili zniknęły.
- Ohayo - odpowiedziała dziewczynie cała klasy. Brązowowłosa wróciła do ławki, usiadła. Od razu katem oka spojrzała na pomarańczowowłosego. Był bardzo ładny. Nauczycielka - Misato Ochi - zapisała temat na tablicy. Każdy z uczniów go zapisał. Sakura w pewnej chwili poczuła moc duchową Hollowa. Przygryzła dolną wargę.  
- Cholera - mruknęła do samej siebie. Jej źrenice się poszerzyły na maksa. Wyczuła, ze obok niego Ichigo też jest shinigami.... Tylko dlaczego akurat teraz? Rozejrzała się po klasie. Hime, Sado i Ishida - osoby, których nie znała - poczuli dyskomfort jej mocy duchowej. Też wiedzieli, że jest shinigamim, zresztą, tak samo, jak Kurosaki.
- Sorko mogę wyjść do pielęgniarki? - zapytał pomarańczowowłosy.
- Tak, a czemu? - zapytała Misato.
- Nie czuje się zbyt dobrze, chyba zwymiotuje - odpowiedział i udał, że zaraz zwymiotuje. Po czym nauczycielka kazała mu szybko wyjść. Chłopak pośpiesznie to zrobił. Po chwili był na korytarzu. Sięgnął po odznakę Zastępczego Shinigami i przyłożył do piersi. Zaraz potem pokazał się, jak shinigami. Używając shunpo wyskoczył z okna. Wylądował na ziemi. Wyjął swój miecz. Jednak był zaskoczony, bo pojawił się Menos grande. Ishida, Orihime, Sado i Sakura wyczuli to. Brązowowłosa spojrzała w okno i patrzyła na chłopaka. Chłopak zamachnął się i wypowiedział: - Getsuga Tenshō. Jego zanpakto zaczęło absorwować energię duchową, w chwili "cięcia". Uwolnił ją skondensowaną na ostrzu, powiększając atak cięcia, a następnie wypuszcza ją do przodu. To cięcie jest w kształcie półksiężyca lub fali. Sakura nie wiedziała, jakby to dokładnie opisać. Po chwili Gilian zniknął. Chłopaka zaczął wracać do środka. Brązowooka wiedział, jedno, ze musi wiedzieć, kim on jest....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz