Nastała w końcu upragniona sobota. Słońce już dawno górowało na czystym i bezchmurnym niebie. Wszystko budziło się z nocnego snu. Kwiaty zaczęły bardziej rozkwitać, a ptaszki ładniej ćwierkotać. Dochodziła godzina siódma, więc pewna młoda dziewczyna właśnie się zbudziła. Od kilku dni nie mogła przestać myśleć o spotkaniu z pomarańczowowłosym. Chodziła cała uśmiechnięta i tak szczęśliwa. Sakura właśnie rozciągnęła się i potem leniwie wstała, podchodząc do szafy. Otworzyła ją biorąc brązowe szorty, zwykłą, białą bluzkę, z falbankami na ramiączka i białe japonki. Poszła do łazienki, ziewając przeciągle. Drzwi do łazienki są duże, brązowe i drewniane. Weszłam do środka. Łazienka jest spora. Po prawej stronie mieści się pralka i sedes, a wanna i prysznic po lewej. Jest tutaj też duże lustro, a pod nim zlew. Obok zlewu jest duża, brązowa szafka. Toaleta jest mała, na ścianach są niebieskie kafelki. Na podłodze leży duży, czarny, prostokątny dywan. Pod zlewem jest mała szafeczka. Kiedy już się do niej dostała, weszła pod prysznic. Ciepłe kropelki okalały jej zmęczone i wykończone ciało. Siedzenie na internecie do godziny pierwszej nie jest dobre. Kiedy skończyła się myc, wyszła z pod prysznica i otarła się ręcznikiem, potem ubierając przygotowane ubrania. Włosy tylko lekko podkręciła na lokówce i wcale się nie malowała. Nie potrzebowała makijażu. Była naturalnie piękna. Wyszła z łazienki, przychodząc do pokoju i biorąc mała torebkę, gdzie schowała telefon i portfel. Zeszła na dół. Jej pokój jest mały, ale bardzo przytulny. Ściany mienią się w różnych odcieniach fioletu. Obok białych drzwi umieszczona jest sosnowa komoda. Dalej pod ścianą stoi biurko. Na nim laptop i wieczna sterta podręczników, w rogu srebrna lampka i drewniany, różowy kwiatek. Na w środku pokoju, naprzeciwko szafy z wielkim lustrem, znajduje się fotel. Obok niego jest te drewniane krzesełko. Wszystkiego dopełniają dwa duże okna rzucające światło na cały pokój, sprawiając, że staje się większy niż w rzeczywistości. Najciekawszym według elementem mojego pokoju jest stojąca na olchowym stoliczku wrzosowa, uspokajająca orchidea. Tapczan, czyli łóżko jest po prawej stronie pokoju. Wzięłam szybko za słanie go. Na podłodze leży mały, puchaty, okrągły, biały dywanik. Dziewczyna pobiegła do nowoczesnej kuchni zjadła na szybko drożdżówkę i popiła to sokiem pomarańczowym. W końcu ruszyła w drogę.
***
Ichigo wybiegł czym prędzej z domu. Nie chciał się spóźnić i by są niego czekała dziewczyna, powinno być odwrotnie. To powinien musieć na nią czekać. Niedługo dotarł do kwiaciarni. Nie mógł przyjść z pustymi rękami. Kupił jedną róże i pobiegł szybko w stronę parku, gdzie razem z Sakurą przyszyli po szkole. Kiedy już dostał się na miejsce, usiadł na pobliskiej ławce. Trawa się zieleniła. Słońce grzało mimo wczesnej pory. Drzewa wydawały zielone owoce, w postaci liści. Cudowne uroki wiosny. Chłopak spojrzał w niego i zamknął oczy.
***
Dziewczyna w końcu dotarła na miejsce spotkania. Zauważyła chłopaka i po cichu do niego podbiegła. Nachyliła się i wszeptała do niego: "Buuuuu". Ten podskoczył poparzony, a dziewczyna zaczęła się śmiać. On w końcu dołączył i do niej, jednak zaprzestał i wręczył dziewczynie róże. Ten od razu się zarumienił. W oczach dziewczyny pojawiły się iskierki.
- Dziękuje - powiedziała, a na jej buziulce pojawiły się szkarłatne rumieńce. Zagryzła dolną wargę.
- To gdzie chciałbyś pójść? - zapytał.
- Mozę pójdźmy na lody? - odpowiedziała, a ten pokiwał głową, że się zgadza. Przyszli pod budkę z lodami. Dziewczyna wybrała lody truskawko-śmietankowe, a chłopak śmietankowe. Sakura już chciała zapłaci za swoje, ale uprzedził ją Ichigo. Wyjęła z portfela kasę, by mu oddać, ale on się uparł, że to jest ich spotkanie, że to on ją zaprosił, i że to on będzie za nią płacił. Nie dawała za wygraną i w końcu westchnął i przyjął od dziewczyny oddaną kasę. Zaczęli jeść lody w ciszy. Ukradkowo patrzyli na siebie. Serce dziewczyny zaczęło szybciej bić. Usiedli z powrotem na ławce.
- Opowiesz mi coś o sobie? - spytał ponownie, a ta pokiwała głową twierdząco i zaczęła o sobie opowiadać....