niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 3 - Spacer....

W końcu minęły lekcje. Było popołudnie. Słońce coraz to bardziej grzało, sprawiając, że na dworze było zbyt gorąco i nikt nie mógł wytrzymać. Po chwili z budynku wyłonił się Ichigo z resztą, oraz Sakura, która co jakiś czas była obserwowana przez Ichigo. Chłopak westchnął i został z tyłu i zaproponował mały spacer po parku. Musiał się dowiedzieć, z jakiego jest oddziału i dlaczego tu jest. 
- Wy idźcie, wrócę z Sakurą do domu - krzyknął. Przyjaciele tylko odeszli, ale serce Orihime czuło bardzo bolesne ukłucie. To było dla nie szokiem. Wiedziała, że Kurosaki traktuje ją jak przyjaciółkę, ale miała w skrycie nadziej, że tak nie jest. Miała wybałuszone oczy. W jej oczach pojawiły się szklanki. Przeprosiła i uciekła, czym prędzej, by nie widział nikt, jak płacze. Jednak musiał coś zrobić. Nie dopuścić do tego, by Ichigo zakochał się w Sakurze, ale ona czuła, że raczej będzie miała z nią lepszy kontakt. Ba... Przecież on shinigami i brązowowłosa. Zacisnęła pięści i szła do domu mając doła. Zastanawiała się, czy zaprzyjaźni się z nową. Tymczasem Ichigo i Sakura dochodzili do parku. On złapała ją za nadgarstek, co ją bardzo zdziwiło. Pociągnął do pobliskiej ławki i usiedli na niej. Na jego buzi panował szeroki uśmiech, które Sakura zaraz odwzajemniła.
- A więc jak tam? Fajna nasza szkoła i uczniowie? - zapytał.
- Tak. A czemu pytasz? - odpowiedziała.
- Tak z ciekawości.
- Rozumiem - rzekła. Dziewczyna zaczęła czuć, że nie przez przypadek chciał z nią wrócić do domu. Domyślała się, że pewnie chce zapytać o to dlaczego jest tu drugi shinigami.
- Słuchaj wiem, ze jesteś shinigami. Jak już wiesz, ja jestem Ichigo Kurosaki, ale zastępczy shinigami, ale tak się zastanawiałem, z jakiego jesteś oddziału i co tu robisz? - dodał.
- Tak samo, jak ty jestem shnigamim na zastępstwie i przyjechałam tu tylko po to, by zacząć naukę w lepszym liceum, bo tam, gdzie się uczyłam, nie miałam warunków, a tutaj jest idealnie. - uśmiechnęła się tylko do niego i posłała w jego stronę ciepłe i miłe spojrzenie. On zaczął się czuć się dziwnie, ale ujął jej spojrzenie, jego serce zaczęło walić bardzo mocno. Przełknął ślinę i przyglądał się jej. Odwzajemnił uśmiech. Cieszył się, że ktoś taki drugi się znalazł. Nie będzie sam. Nie będzie odludkiem. Dziewczyna lekko się zarumieniała, bo jego ciągłe patrzenie na nią ją zawstydziło. Zaprzestał tego, obracając głowę na boki, by oprzytomnieć.
- Dobrze się czujesz? - spytała.
- Tak. - powiedział i spojrzał raz jeszcze na jej buzię. Rumieńce sprawiały, ze wyglądąła naprawdę słodko i uroczo. Na dodatek promienie słońca okalały ją, wpadały do jej oczu, sprawiając, że się świeciły.  Jego serce znów szybciej zabiło. Dziewczyna spojrzała na zegareczek w telefonie i włosy stanęły jej dęba.
- Muszę iść. - zasmuciła się, bo chętnie by z nim została.
- Szkoda, chętnie, bym z Tobą pogadał. Jesteś bardzo miła. A może spotkamy się w sobotę tutaj, z rana? - chłopak po chwili odparł z nadzieją.
- Jasne - dziewczyna ucieszyła się bardziej i pomachała chłopakowi, zostawiając go samego, myślącego nad tym, jak to będzie dalej.